“Karaś” zestrzelony nad Orawą w trzecim dniu II WŚ

Broniąc niepodległości ojczyzny i całości jej granic, na orawskim niebie w pierwszych dniach II wojny światowej polegli polscy lotnicy. Ich grób stał się lokalnym symbolem walki z niemieckim agresorem i na zawsze wpisał się w pejzaż otoczenia najstarszego kościoła na Orawie.

W pierwszych trzech dniach II wojny światowej zmotoryzowane oddziały niemieckie stacjonujące w rejonie Jabłonki i Podwilka napierały na polskie pozycje obronne na linii Wysoka – Jordanów. Wobec tego dowództwo “Armii Kraków” podjęło decyzję o uderzeniu na nie z powietrza. 3 września około 8 rano pierwszy lot odbyła kolumna składająca się z sześciu samolotów typu PZL 23 B „Karaś” pod dowództwem por. Aleksandra Paszkowskiego. W czasie tej misji jeden z samolotów z bocznym numerem 4 został zestrzelony i rozbił się w Orawce.

Nagrobek w formie z 1985 r. oraz odnowiony z 2014 r.
ZOBACZ TAKŻE: Przebudowa pomnika lotników w Orawce

Załoga maszyny PZL P.23 – 4 “Karaś” złożona była z plut. pilota Aleksandra Rudkowskiego, ppor. obserwatora Tadusza Prędeckiego i kpr. strzelca Rudolfa Widucha. Spośród całej trójki przeżył tylko ten pierwszy. Kapral Widuch i ppor. Prędecki zginęli prawdopodobnie jeszcze w powietrzu a plut. Rudkowski zdążył wyskoczyć ze spadochronem. Wojnę przetrwał w obozach jenieckich. To on zidentyfikował wiele lat później nazwiska swoich poległych kolegów, zadbał o umieszczenie symboli lotnictwa na pierwszym pomniku.

Załoga PZL P.23 – 4 “Karaś”. Od lewej: (ocalały) plut. Aleksander Rudkowski (dalej polegli) ppor. Tadeusz Prędecki i kpr. Rudolf Widuch / fot.: polishairforce.pl, historiarabki.blogspot.com

Poległych lotników pogrzebano na miejscu katastrofy. Prawdopodobnie to mieszkańcy Orawki postawili tam krzyż i ogrodzili to miejsce drewnianym płotkiem. Grób wielokrotnie odwiedzała ze swoją rodziną i znajomymi pani Magdalena Dziubek z Jabłonki.

Grób lotników na miejscu katastrofy, zdj. ze zbiorów p. Dziubek / orawka-kosciol.pl

Wkrótce po wojnie, dzięki proboszczowi ks. Marcinowi Jabłońskiemu (zmarł w 1948 r.) ciała przeniesiono na cmentarz w Orawce. W latach 50-tych, za kadencji następnego proboszcza – ks. Józefa Kocańdy, podczas budowy drogi w Orawce, postawiono pomnik betonowy. Drewniane formy dla krzyża maltańskiego i obrzeża wykonał z kolegami Józef Cegielny w warsztacie swojego ojca. Jak sam wspomina, nie mieli możliwości ani czasu ładnie zaokrąglić wgłębienia tego krzyża bo ten beton „organizowali” od ekip budujących drogę, a sami chodzili do szkoły i mieli też inne obowiązki w gospodarstwach rodziców. Chłopcy zabetonowali również fragment nawiewu z kabiny pilota, dzięki czemu ten aluminiowy kawałek przetrwał.

Dotychczasowa forma nagrobka pochodziła z 1985 r. Dodano wówczas śmigło, metalowy medalion z orłem oraz pamiątkową tabliczkę. Poprawiono również błędny zapis nazwisk. Przy okazji odsłonięcia nowego pomnika, odbyła się skromna uroczystość. Mieszkanka Orawki p. Cecylia Czyszczoń przechowała kopię maszynopisu z wystąpieniem Aleksandra Rudkowskiego, które zawiera cenne informacje na temat tego, jak powstawał:

Grobem lotników opiekowali się uczniowie szkoły podstawowej w Orawce z nauczycielami. Przynoszono znicze, sadzono kwiaty, usuwano chwasty. Jedna z nauczycielek niedawno wspominała, że w czasie święta zmarłych harcerze przy grobie wystawiali warty honorowe.

W 2014 r. przystąpiono do przebudowy nagrobka na marmurowy zachowując jego dawną formę. Demontaż pozwolił dostrzec, niewidoczne dotąd numery seryjne śmigła z samolotu “Antonow”, które jedynie symbolicznie wskazywać miało na charakter śmierci lotników. Wbrew obiegowej opinii nie pochodziło z polskiego “Karasia”. Nagrobek natomiast istotnie zawierał substancję zestrzelonej maszyny.

Autorem nowego pomnika był Patryk Sięka z Nowego Targu, miłośnik lotnictwa i znawca historii „Karasi”. Jego pomysłem było też umieszczenie pękniętej szachownicy, symbolu lotnictwa, na płycie i wbudowanie fragmentu samolotu.  W 75. rocznicę śmierci polskich pilotów w miejscu ich spoczynku umieszczono urnę z ziemią z grobu ocalałego Aleksandra Rudkowskiego oraz elementy dawnego upamiętnienia. W kolejnym roku autor monumentu ufundował uzupełniającą go marmurową tablicę z informacją o nim w języku angielskim, niemieckim, francuskim i węgierskim.

ZOBACZ TAKŻE: Niemiecko-słowacka agresja na Polskę

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *