Za Polskę

Jak czuła się, co myślała i w jaki sposób radziła sobie 22-letnia dziewczyna, pozbawiona wolności za wierność swoim przekonaniom? To doświadczenie Józefy Machayówny, które poznać możemy z jej własnych notatek spisanych podczas odsiadki w czeskim więzieniu.

Józefa, będąc siostrą swoich słynnych braci: Ferdynanda, Karola i Eugeniusza – wspólnie z nimi należała na Orawie do kręgu działaczy narodowych, skupiających swoje wysiłki wokół dążeń do zjednoczenia polskiej ludności spod Babiej Góry z odradzającą się Polską.

W styczniu 1919 r. na odcinku Orawy i Spisza wojska czeskie, w wyniku dyplomatycznej intrygi obsadziły tereny, którymi władać chciały w imieniu podporządkowywanych sobie Słowaków. Pod ich panowaniem miejscowa ludność doświadczała szeregu napaści, rabunków, dewastacji mienia prywatnego i sakralnego, aresztów oraz agresji fizycznej, posuniętej nawet do przypadków śmiertelnych. Obok tych prześladowań powszechne były rewizje, których celem było ujawnienie dowodów propolskiej działalności – poszukiwano zwłaszcza polskiej prasy.

Sytuację tę dokładnie nakreśla Feliks Gwiżdż, działacz narodowy z Brygady Strzelców Podhalańskich, który nakładem Głównego Komitetu Plebiscytowego Spisko-Orawskiego wydał zapiski Józefy Machayówny z pobytu w czeskim więzieniu:

     Przed kilku tygodniami wręczono mi notatnik, zapisany bardzo drobniutkim pisemkiem, Były to zapiski p. Józefy Machayówny z ostatniego odpoczynku w więzieniu czeskim w Trzcianie na Orawie. Z ostatniego – bo p. Machayówna za 14-miesięcznej okupacji czeskiej na Spiszu i Orawie cztery razy była przez Czechów aresztowaną, w tem raz siedziała kilka tygodni w obozie internowanych w Terezynie (Theresienstadt).

     Notatki te postanowiłem ogłosić drukiem. Nie dlatego, aby dawały jakieś niezwykłe wzruszenia artystyczne, lub były koniecznym przyczynkiem do poznania sprawy sprawy spisko-orawskiej. Ale są one tak z serca wyrwanym, tak dziewczęco-szczerym dokumentem walki z najazdem wroga, który usiłował wszystkiemi sposobami i na każdym kroku tępić polskość Orawy i Spisza, że dokument ten należało podać do wiadomości także walczącym i cierpiącym na innych frontach plebiscytowych.

     Józefa Machayówna jest z całego serca góralką. W najcięższych chwilach okupacji czeskiej wzywała lud podhalański Orawy do wytrwania, nieugięcie krzewiła ideę polską, cierpiała za nią radośnie, nie upadając na duchu ani na chwilę. Bezustannie stoi też i dziś w pierwszych szeregach górali spiskich i orawskich, walczących o przynależność do swego, do polskiego narodu i państwa.

     Wydanie tych notatek więziennych ma być skromnym z naszej strony upominkiem dla Niej i hołdem – za wierną służbę.

Feliks Gwiżdż

 

5. marca

Oglądam ściany mego więzienia i dziwne myśli przychodzą mi do głowy. Oto moja cela na 5 kroków długa, a na 3 szeroka, a meble w niej to dwie rzeczy podobne do łóżek (na jednej z nich śni się słodkie sny o wolności), a druga próżna, dalej stół, na pewno nigdy jeszcze nie myty, przy nim ławka i wreszcie żelazny piec, w którym się pali każdego dnia o godz. 4. popołudniu. Jako więzień otrzymuję jedzenie raz na 24 godzin, a to nieco zupy i trochę jarzyn. Dozorca zawiadomił mnie, że z miasta nie wolno mi donieść jedzenia: zatem raz na 24 godzin!

 

6. marca

Nie mając żadnego zajęcia, znów oglądam sobie obrzydliwe, brudne ściany, które mnie ogromnie zainteresowały, bo one dużo mówią. Gdzieś tam widzę rysunek jakiegoś głodnego delikwenta, który sobie rysował łyżki i widelce, chcąc niemi jeść, tylko że niczego do jedzenia nie było. Indzie znów widać jakąś liczbę, to na pewno jakiś złodziej liczył, ile pieniędzy skradł. Na innem miejscu napisane: “za bitkę tyle dni siedziałem”. Są i inne rysunki i zaznaczenia, a wszystkie mówią dobitnie o moich poprzednikach. Jedna rzecz jest na ścianie, która zastanowiła mnie niemało. Jest tam wypisane nazwisko znanego z licznych kradzieży Józefa Sztoka. Zastanowiłam się nad tem, czego właściwie ja szukam w tej celi, w której już tyle czarnych dusz mieszkało? Zapytuję się sama siebie, szukam odpowiedzi w mej świadomości, co złego zrobiłam, że znajduję się w oddziale zbrodniarzy i złodziei? Rozmyślam nad tem, ale sumienie mam spokojne. Gdybym umiała płakać, pewnie bym gorzkie łzy płakała nad losem moim, ale serce twarde jak skała, a głowa dźwiga się do góry i słyszę jakiś głos: cierp! To jest za grzech twoich praojców, za grzech Matki twojej, że ciebie Polką zrodziła i że nią jesteś. Na ten głos uspokajam się i wszystkie cierpienia są mi słodkiemi, bo to za Polskę.

Rozmyślam ciągle i zastanawiam się nad tem, czym prowadziła życie takie, jakie nakazywał mi prowadzić mój drogi Ojciec, kiedy mi dawał ostatnie błogosławieństwo? Czym żyła tak, jako mnie uczyła Matka ukochana? Rozmyślam, ale sumienie mi mówi, że drogi Ojciec spokojnie patrzy na mnie z nieba, a Matka też nie powstydzi się za mnie.

Znów więc pytam, dlaczego jestem między złodziejami? Ten sam głos mi mówi: za to, że jestem Polką. Mimo to, iż nie czuję wyrzutów sumienia, jakobym za rzecz złą dostała karę, przecież jestem tu, gdzie i ten co kradł i ten, co zabijał. Dlaczegóż więc człowiek ma być porządnym, jeśli w jedną rachubę wzięto i mnie, com żyła uczciwie i tych, co kradli i zabijali?Przychodzi mi na myśl, że gdy opuszę więzienie, będę anarchistką. Każdego porządnego człowieka będę zachęcała, aby rzucił uczciwość swoją, by poszedł pod mój sztandar, na którym będzie wypisane: kradnij i zabijaj, bo tak czy tak, jesteś liczonym między zbrodniarzy.

To są gorzkie słowa zbolałej duszy mojej. Lecz w głębi jej jedno pozostało: miłość dla drogiej ojczyzny Polski.

Już ćma.

 

7. marca

Dziś niedziela. I naprawdę odczułam to, bo już trzy dni tu jestem, a dopiero dziś mogłam się umyć i uczesać. Czuję się wskutek tego lepiej. Już dostałam i obiad, złożony z gulaszu i kapusty, lecz nie mogłam go jeść. Miałam nawet odwiedziny. Dwaj więźniowie przyszli ku moim drzwiom i rozmawialiśmy przez okienko. Jeden z nich z Suchej Góry, siedzi za to, że znaleziono u niego sfałszowane stemple na koronach i polskie broszury. Drugi pochodzi z Uścia. Ten ma tu odsiedzieć cztery tygodnie za bitkę. Tym dwom zawdzięczam, że mam ciepło w celi. Wolno im chodzić po dworze, więc podczas przechadzki “biorą” drzewo i węgiel, a potem palą w piecu, aż huczy.

Wczoraj nie mogłam sobie wytłumaczyć, dlaczego jestem między zbrodniarzami, dziś jednak mam już stanowczą odpowiedź na to. Rzecz bardzo prosta. Mieszkam przecież w republice czesko-słowackiej i demokratycznej. W republice czesko-słowackiej zażywają tego równouprawnienia szczególnie ci Polacy i Słowacy, którzy się Czechom nie zaprzedali. Ci mają równe prawa ze zbrodniarzami! Za to, że byłam w Polsce za legitymacją, poszłam do więzienia, prócz tego nic złego nie zrobiłam i oto siedzę sobie w kozie. Pan Janeček, vladny komisar pro plebiscyt paskarzył ze żydami, przyłapano go na przemycaniu cukru do Polski, lecz na niego niema ustaw, jego nie sądzono. On jest wiernym sługą Czechów, na niego nie rozciągają się demokratyczne zasady. Taka jest sprawiedliwość w tej sławnej republice.

 

8. marca

Sprzyjaźniłam się z więźniami na dobre. Wspólnie obmyślamy plan uprzyjemnienia sobie życia i postanowiliśmy grać w karty. Gdy byliśmy już pewni, że dozorca nie wróci, moi dwaj przyjaciele (ze Suchej Góry i Uścia) przyszli po mnie, odemknęli celę, wzięli jeszcze jednego więźnia i urządziliśmy sobie partię duraka. Graliśmy do godz. 10. wieczór, poczem rozeszliśmy się spać.

Śmiech mnie porywa, gdy sobie wyobrażę jakąś wydelikaconą pannę, która kroku nie zrobi bez towarzyszącej i porównam ją ze sobą. Jezusku! Wyglądałabym ja tu ładnie, gdybym taką była. Dzięki Bogu mam tę naturę, że bez opieki mogę pójść i do więzienia i na bal, jedyną moją opieką jest me sumienie. Dziś umyłam się mydłem, które mi dozorca kupił na mieście. Obiad dostałam, ale nie jadłam go: zupa fasolowa i krupy na wodzie. To już chyba nie dla ludzi. Gdym w Terezynie dostała czarną kawę lub buraki, to przymuszałam się tem, że to za Polskę. Lecz tu wolę już głód, niż chorobę na całe życie.

 

9. marca

Ciężką noc miałam, bo nie mogłam spać.Pościel twarda jak skała, do tego wiatr okropny jęczał za oknami. Zdawało mi się, że czarna dusza tego wisielca, co niedawno powiesił się w mojej celi, pokutuje. Już i koguty piały, a ja jeszcze nie spałam. Och Boże! Ile razy też to powiedziałam, że kochana Polsko, to za Ciebie. Myślami obeszłam cały świat. Porównywałam moje życie z życiem innych panien, pełnem wesołych rozrywek. Lecz wnet zawstydziłam się tych przyrównań. Polką jestem przecież, a kto Polakiem się rodził, cierpieć musi!

Słyszałam przez ścianę, że u mojego sąsiada był czeski żandarm z dozorcą. Ściągali z niego zeznania. W końcu zaś tak go wyokładali, że aż w mojej celi odbijało się echo.

Wielka spotkała mnie radość, bo odwiedził mnie brat Karol (proboszcz z Lipnicy Dolnej) i ks. Kołczak z Trzciany. Takich gości lubię bo obaj byli weseli, a przynajmniej tak mi się pokazali. Po ich odejściu mam świetny humor, śpiewam sobie tak, że nie tylko cela, ale cały areszt huczy. Pewnie więźniowie gniewają się na mnie, że jestem taka wesoła, a spokojne sumienie każe mi śpiewać. Tak się to dobrze śpiewa:

Rok po roku marnie leci,
My w niewoli, my w niewoli

Dostałam z domu mleko, a nadto dozorca mnie zawiadomił, że tutejszy proboszcz (ks. Zajak) będzie mi je odtąd codziennie posyłał. W takim razie cóż to za więzienie? Jeść, pić, a nic nie robić? Jednej rzeczy przecież mi brakuje… Tej wolności złotej! Eh!…

Teraz wepchali do mej celi dziewczynę, która jest obwiniona o zabicie swego dziecka. Znów demokracja. Żal mi okropnie dziewczyny, która padła ofiarą czeskiego żołdactwa.

 

10. marca

Względem mnie dozorca jest bardzo grzeczny. Dwóch więźniów mam do usług. Niestety mało mają pracy. Lecz przynajmniej teraz mężczyźni mnie obsługują, a nie ja ich, jak to jest w domu.

Cały dzień strasznie nudny. W gazetach (czesko-słowackich) tylko o Masaryku. Nic innego.

Ta nieszczęśliwa dziewczyna odejdzie jutro do więzienia w Różomberku. Jednak cieszę się, bo obecność innych jest dla mnie bardzo męczącą. Trzeba się silić na wesołość, a w więzieniu to nie każdy potrafi. Kiedy się wysilam na taką komediantkę, zawsze przychodzi mi na myśl owa góralska piosenka:

To moje serdusko na dwoje się dzieli
Jedna strona płace, druga się weseli

Kochana Polsko, to dla Ciebie!

Dziś jednak dokucza mi już wszystko Zimno nie do wytrzymania w tej wilgotnej celi. Kaszel dręczy cały dzień, do tego i głód mi dokucza. Co dostałam z domu, to dałam więźniom, bo to wszystko głodne, kiedy zdrowe. Wyszłam tak na tem, że na kolację miałam szklankę zimniej wody.

Dziś znów nurtuje we mnie ta myśl, że gdy będę wolną będę anarchistką. Znajdę sobie bandę, będę jej dowódcą, jako Janosik kiedyś…

Rok po roku marnie leci,
My w niewoli, my w niewoli…

 

11. marca

Dziś wielki dzień. Miałam dwie wizyty. Rano odwiedziła mnie pani Sterculowa i pozostała u mnie dłuższy czas. Dowiedziałam się od niej, że Czesi dostali jaiś telegram w mojej sprawie. Ciekawam, co mi przyniesie dzień jutrzejszy?

Po odejściu pani Sterculowej przyszła ku mnie moja kuzynka Giza. Przy pożegnaniu jednak nie więzień, ale gość płakał. Musiałam ją pocieszać. A ona mi powiedziała kilka pamiętnych komplementów, jak, że postarzałam się, że mam już grzbiet krzywy itp., co jeden to ładniejszy. Całe szczęście, że moim zamiarem nie zamążpójście, lecz być Janosikowym następcą lub zakonnicą.

Wszystko nic, ale ze zdrowiem źle. Ubiegłej nocy kaszlałam tak strasznie, że więźniowie pobudzili się na parterze i przyszli pod moje drzwi pytać, co się ze mną dzieje. Ponieważ było bardzo zimno w mojej celi, zapalili w piecu. Przynajmniej ociepliło się. Jestem im tak wdzięczna za ich dobre serce.

Ta nieszczęśliwa dziewczyna już odjechała.Teraz już jestem sama w celi.

 

12. marca

Odwiedzili mnie państwo Sterculowie. Jestem dziś tak rozgoryczona, że nie chcę już i myśli swych pisać.
Rok po roku marnie leci
My w niewoli, my w niewoli

 

13. marca

Kłamstwo, jakie wyszło na jaw w sprawie mego aresztowania, to już szczyt łajdactw czeskich. Dotąd wiedziałam tak ja, jak i wszyscy, że aresztowano mnie z przyczyn politycznych. Teraz dowiaduję się, że jestem aresztowana za jakieś proste przestępstwo. Zrobili to Czesi w tym celu, aby się do sprawy mej nie mogła wmieszać koalicyjna komisja plebiscytowa. Jestem tak rozgoryczona, że nie mogę sobie miejsca znaleźć. Zażądałam przesłuchani mnie. Wszak ja tu siedzę za sprawę, po raz czwarty za sprawę polską, za którą gotowa jestem życie położyć, a chcą mnie zrobić jakimś przestępcą! Na to może się zdobyć tylko czesko-słowacka republika. Wreszcie i to powiedzieć muszę z bólem, że do takiego obrotu usiłowali nakręcić moją sprawę głównie Słowacy. Biedni niewolnicy! Jakże wdzięczna jestem Bogu, jakże się pysznię że nie przynależę do tego ludu, lecz, że jestem córką wielkiego i sławnego narodu polskiego.
Niech żyje Polska!

 

***

Dziennik przeżyć, które odegrały ważną rolę w ugruntowaniu życiowej postawy przyszłej “Królowej Orawy” i “Orawskiej Męczennicy”, przedstawiony został w serii wpisów na naszym profilu na facebooku, publikowanych zgodnie z chronologiczną datacją kolejnych dni spędzonych przez naszą bohaterkę w więzieniu, w marcu 1920 r.

5. marca Oglądam ściany mego więzienia i dziwne myśli przychodzą mi do głowy. Oto moja cela na 5 kroków długa, a na 3…

Opublikowany przez Kurier Orawski Poniedziałek, 5 marca 2018

6. marca Nie mając żadnego zajęcia, znów oglądam sobie obrzydliwe, brudne ściany, które mnie ogromnie…

Opublikowany przez Kurier Orawski Wtorek, 6 marca 2018

7. marcaDziś niedziela. I naprawdę odczułam to, bo już trzy dni tu jestem, a dopiero dziś mogłam się umyć i uczesać….

Opublikowany przez Kurier Orawski Wtorek, 6 marca 2018

8. marcaSprzyjaźniłam się z więźniami na dobre. Wspólnie obmyślamy plan uprzyjemnienia sobie życia i postanowiliśmy…

Opublikowany przez Kurier Orawski Środa, 7 marca 2018

9. marcaCiężką noc miałam, bo nie mogłam spać.Pościel twarda jak skała, do tego wiatr okropny jęczał za oknami. Zdawało…

Opublikowany przez Kurier Orawski Czwartek, 8 marca 2018

10. marcaWzględem mnie dozorca jest bardzo grzeczny. Dwóch więźniów mam do usług. Niestety mało mają pracy. Lecz…

Opublikowany przez Kurier Orawski Piątek, 9 marca 2018

11. marcaDziś wielki dzień. Miałam dwie wizyty. Rano odwiedziła mnie pani Sterculowa i pozostała u mnie dłuższy czas….

Opublikowany przez Kurier Orawski Niedziela, 11 marca 2018

12. marcaOdwiedzili mnie państwo Sterculowie. Jestem dziś tak rozgoryczona, że nie chcę już i myśli swych pisać.Rok po…

Opublikowany przez Kurier Orawski Poniedziałek, 12 marca 2018

13. marca Kłamstwo, jakie wyszło na jaw w sprawie mego aresztowania, to już szczyt łajdactw czeskich. Dotąd wiedziałam…

Opublikowany przez Kurier Orawski Wtorek, 13 marca 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *