Ruch pożarniczy na Orawie w II Rzeczypospolitej

Rok po obchodach 100. rocznicy przyłączenia do Polski części Orawy przypada kolejny ważny jubileusz. W maju 1921 r. w centralnej wiosce polskiej Orawy powstała zorganizowana jednostka pożarnicza, jedna z pierwszych instytucji niepodległego państwa na skraju jego południowych granic, powołana do służby „Bogu na chwałę i ludziom na ratunek”.

Potrzeba walki z żywiołem ognia była oczywista i od lat praktykowana już w prowizoryczny sposób, np. poprzez zabezpieczenie narzędzi gaśniczych, po które dowolni mieszkańcy mogli sięgnąć w momencie zagrożenia. Przynajmniej w niektórych wioskach dostępne były również sikawki ręczne, dostarczone jeszcze przez administrację węgierską. Jednak dopiero stworzenie organizacji dawało szansę na skuteczniejsze działanie. Za przykładem Jabłonki w kolejnych latach poszły okoliczne miejscowości. Początki swoich tradycji pożarniczych z rokiem 1923 łączą jednostki z Zubrzycy Dolnej i Górnej. Jednak pierwszej z nich statystyka wojewódzka z 1927 r. nie uwzględnia w ogóle. Obok Jabłonki odnotowano w niej jedynie Zubrzycę Górną, co do której informacje o „nowej” inicjatywie założycielskiej pochodzą z tego samego roku. Brak tam również informacji o Harkabuzie, z którego strażacy odwołują się do 1925 r. Natomiast pierwsza, spośród kilku wielkolipnickich drużyn pożarniczych powstała w 1928 r. Powołanie kolejnych orawskich jednostek w roku 1930 wskazuje na szerzej prowadzoną akcję przeciwpożarową. Tego roku założone zostały straże w Chyżnem, Piekielniku, Podsarniu, Podszklu i Podwilku. Rok później w Orawce.

Powstanie drużyny pożarniczej w Jabłonce o kilka miesięcy wyprzedziło powołanie ogólnopaństwowego zrzeszenia strażaków, które nastąpiło we wrześniu 1921 r. Właśnie wtedy, podczas I Ogólnopaństwowego Zjazdu Delegatów Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej, Józef Piłsudski nazwał straż pożarną „siostrzycą armii”. Był to wyraz najwyższego uznania dla organizacji, na której karną służbę społeczeństwo polskie mogło liczyć w każdej potrzebie. Naczelnik Państwa stwierdził również, że „straże pożarne winny w dalszym ciągu rozwijać dotychczasowe cnoty obowiązku obywatelskiego ku pożytkowi kraju i społeczeństwa”.

Wśród kilku pierwszych strażaków z Jabłonki znanych z imienia i nazwiska, wskazać można tych, którzy w latach 30. zostali uhonorowani Medalami Niepodległości. Byli to: Janowie Piekarczykowie (ojciec i syn), Jan Sikora, Eugeniusz Wierczek i Józef Zgama – jedni z tych, którzy przed laty zasłużyli się w działalności na rzecz przyłączenia części Orawy do niepodległej Polski. W gronie kilkudziesięciu innych mieszkańców Jabłonki z tym odznaczeniem zapewne byli również inni których członkostwo w straży nie zostało jeszcze zweryfikowane. Nie zabrakło ich również wśród mieszkańców innych orawskich wiosek.

Legitymacja odznaczeniowa Jana Piekarczyka (starszego)
Legitymacja odznaczeniowa Jana Piekarczyka

Przeciwdziałanie pożarom było wyzwaniem społecznym, któremu w powiecie nowotarskim poświęcano wiele uwagi. Zachęcano do doskonalenia jednostek i ubezpieczania mienia. Wśród częstych komunikatów dotyczących zagrożeń pożarowych na łamach „Gazety Podhalańskiej” w 1928 r. powiatowy naczelnik strażaków zwracał uwagę na statystykę rosnącej liczby pożarów wraz z nadejściem jesieni i z tego powodu apelował do mieszkańców podległego mu obszaru, wymieniając osobno również Orawę i Spisz, o szczególną ostrożność w obchodzeniu się przy czynnościach gospodarskich ze źródłami światła, jakimi w tym czasie były najczęściej lampy naftowe lub świece. „Ochotnicze straże pożarne winny w obecnym czasie z podwójną uwagą i energią utrzymywać pogotowie pożarne, zaś naczelnicy gmin powinni wydać odpowiednie zarządzenia, i zarządzenia takie w sposób w gminie praktykowany publicznie ogłosić” – pisał Franciszek Dworski. Do częstych przyczyn pożarów należały też uderzenia piorunów oraz niewłaściwe instalacje kominowe. Rozterki z tym związane znalazły się we fragmencie wspomnień Piusa Jabłońskiego na temat swojego rodzinnego domu. „Ojciec zmodernizował nieco wnętrze, dał ociosać ściany, w kuchni zlikwidowano nalepę, a wybudowano piec kuchenny, wyprowadzający dym kominem na strych tylko, bo do kominów na dachu pioruny biły i wzniecały pożary. Piec piekarski był jeszcze dymny” – pisał znany Orawianin. Pewnym regionalnym odcieniem szeroko pojętego tematu pożarnictwa są obecne w orawskim karjobrazie dzwonnice. „Pożar zawsze budził we wsi grozę. Jeśli wybuchł pożar to trzy razy uderzano w jedną stronę dużym dzwonem. Głos ten stawiał na nogi całą społeczność. Tak samo czyniono w dzwonnicach” – przypominał na łamach „Orawy” ks. Władysław Pilarczyk.

100. rocznica powołania Ochotniczej Straży Pożarnej w Jabłonce zachęca do spojrzenia na wczesne lata kształtowania tradycji pożarniczych pod Babią Górą. Wiele związanych z tym faktów możemy poznać dokładniej dzięki lokalnej prasie, urzędowym rejestrom oraz zapiskom, które znalazły się na kartach kronik jednostek gaśniczych. W ich świetle widać jak pierwsi orawscy strażacy z zaangażowaniem i trudnościami charakterystycznymi dla okresu międzywojennego doskonalili swoją zdolność niesienia pomocy. Przy wysiłku całej społeczności wiejskiej gromadzili sprzęt i umundurowanie, zabiegali o poprawę warunków lokalowych, uczestniczyli w ćwiczeniach i nabywali doświadczenie organizacyjne. Współdziałając w ratowaniu ludzkiego życia i mienia, odgrywali również ważna rolę w pracy społecznej.

 

1921 R. – ZAŁOŻENIE OSP JABŁONKA

„Gazeta Podhalańska” nr 23 z 5 czerwca 1921 r.

Pierwsze Towarzystwo „Ochotniczej Straży Pożarnej na Orawie”. Z Orawy donoszą nam: w dniu 1 maja br. odbyło się w Jabłonce na Orawie Walne zebranie gospodarzy, na którem założono „Towarzystwo Ochotniczej Straży Pożarnej”. Jest to może najpotrzebniejsza i najważniejsza z instytucji dla wioski, tem więcej, że prawie wszystkie chaty są kryte słomą. Po załatwieniu wstępnych formalności przystąpiono do wyboru Zarządu, w skład którego wchodzą: p.p. Władysław Płomiński prezes, Ignacy Biszczak zastępca, Jan Sikora naczelnik, Jan Piekarczyk zastępca naczelnika, Czesław Kaiser sekretarz, Serafin Lichosyt skarbnik, Józef Zgama, Jan Piekarczyk senior, August Szperlak jako członkowie Wydziału. Zarząd zabrał się energicznie do pracy, ćwiczenia odbywają się każdej niedzieli po nieszporach. Zarząd zwrócił się do naczelnika gminy, aby wydał polecenie, żeby przed każdą chatą była beczka z wodą, drabina i hak. Za wzorem Jabłonki winne pójść inne wsie.

 

Z kart kroniki straży pożarnej w Jabłonce

Z inicjatywy byłego Naczelnika Urzędu Pocztowego w Jabłonce Pana Gumińskiego, powołano zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Jabłonce. W skład jego weszli: 1. Naczelnik – Gumiński, 2. Zastępca – Sikora, 3. Sekretarz – Zgama Józef, 4. Skarbnik – Nowak Jan oraz 10 strażaków.

Zbudowano szopę zwaną remizą obok budynku Pana Hajdy. Zakupiono ze składek mieszkańców Jabłonki sikawkę ręczną oraz kilka węży. Do pożarów jeżdżono zaprzęgiem konnym. Tak powstał zalążek OSP w Jabłonce. Przy wspólnych staraniach zarządu OSP, gminy, oraz mieszkańców pod koniec roku zakupiono drugą sikawkę oraz następne węże, przy czym prowadzono systematyczne ćwiczenia strażaków.

Najstarsza historyczna wzmianka o jabłonczańskiej jednostce różni się nieco od informacji na temat składu pierwszego zarządu, utrwalonej po latach w kronice OSP. Przywołany w pierwszej wersji, Władysław Płomiński od 1920 r. był nauczycielem i przewodniczącym miejscowego koła Towarzystwa Szkoły Ludowej. Zaś w osobie przedstawianej nazwiskiem Gumiński rozpoznać można Leopolda, który pełnił w Jabłonce funkcję pracownika ekspozytury starostwa. Pracę tę mógł podjąć najwcześniej końcem 1924 r., zaś gdy w 1926 przenosił się do administracji wojewódzkiej był żegnany jako urzędnik „zawsze dla ludności nadzwyczaj uczynny, sumienny i uprzejmy”. Wobec dalszych różnic w przywołanych składach władz jednostki, można przypuszczać, że przedstawiają one nieodległe, ale różne okresy.

 

 

1922 R.

Z kart kroniki straży pożarnej w Jabłonce

Zarząd OSP czyni starania zakupu umundurowania strażaków, co zostaje [dotowane (?) – red. ] przez Radę Gminy w Jabłonce, zaś Wspólnota Urbarialna zakupuje dla Straży Pożarnej następną sikawkę ręczną. Tym samym powiększa się majątek straży Pożarnej. Mieszkańcy Jabłonki widząc w straży ratunek w nieszczęściu chętnie pomagają w jej usprzętowieniu oraz powiększaniu.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 8 z 19 lutego 1922 r.

W Jabłonce na Orawie spalił się doszczętnie w dniu 6 lutego dom Marii Basistej wraz z zapasami zboża narzędziami rolniczemi i urządzeniem domowem. Szkoda wynosi dwa miliony koron. Dom nie był ubezpieczony od ognia. Przyczyną pożaru było prawdopodobnie wadliwe urządzenie komina.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 13 z 26 marca 1922 r.

W gminie Podsarnie na Orawie wybuchł 9 marca pożar w domu Mikołaja Warciaka w skutek nieostrożności, który zniszczył doszczętnie dom wraz ze stodołą, przyczem spaliły się dwie krowy i jałówka i wszystkie sprzęty gospodarcze oraz 19 000 mkp [tj. marek polskich – red.] w gotówce. Szkoda wyrządzona pożarem wynosi koło dwa i pół miliona marek.

W dniu 13 marca b.r. wybuchł pożar koło północy w domu Marii Wilczek, którego pastwą padły wszystkie zabudowania mieszkalne i gospodarcze wraz z odzieżą, środkami i żywności spaliło się także 13 kur. Szkoda nieubezpieczona wynosi przeszło dwa miliony marek.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 21 z 21 maja 1922 r.

W Piekielniku na Orawie wybuchł 10 maja br. wielki pożar, którego pastwą padło siedem zabudowań gospodarskich. Ogólna szkoda wyrządzona pożarem, który powstał wskutek nieostrożności, wynosi około 10 milionów marek. Do ugaszenia ognia i umiejscowienia tegoż przyczyniły się w wielkiej mierze straże ogniowe z Załucznego i Czarnego Dunajca. Domy spalone nie były ubezpieczone.

 

1923 R.

Jan Piekarczyk (młodszy)

„Gazeta Podhalańska” nr 22 z 27 maja 1923 r.

Pożar w Jabłonce. Dnia 12 maja br. zniszczył pożar doszczętnie trzy domostwa wraz z zapasami żywności, sprzętami gospodarczemi itd. należące do Jana i Karola Kasprzaka i Karola Joniaka na roli Nowakowej w Jabłonce. Domy nie były ubezpieczone od ognia. Szkoda, jaką gospodarze ci ponieśli, wynosi koło sto milionów marek polskich. Dzięki energicznie prowadzonemu ratunkowi zdołano pożar zlokalizować, przyczem czynna była straż ogniowa miejscowa pod dowództwem Jana Piekarczyka oraz straż z Chyżnego pod kierownictwem wójta Karola Szkodonia. Pożar powstał od komina. Okoliczność powyższa powinna być ostrzeżeniem dla tych, którzy dla oszczędzenia kilku marek opłaty nie dozwalają kominiarzom wstępu do domu, a których obowiązkiem jest nie tylko wyczyszczenie komina, ale przeprowadzenie rewizji kominów co do bezpieczeństwa ogniowego.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 41 z 7 października 1923 r.

W Zubrzycy Górnej w Światlaka spalił się len w szabaśniku. Dom się opalił, a gospodarze poparzyli się bardzo.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 46 z 11 listopada 1923 r.

W ubiegły miesiąc spłonął w Podwilku u Grapów dom. Szkoda wynosi na dzisiejsze czasy na kilkadziesiąt milionów.

 

W materiałach własnych OSP Zubrzyca Dolna przywołuje się istnienie dokumentu z pieczęcią z napisem w języku słowackim „Dobrovolny Hasicki Zbor – Niźna Zubrica – 1923”. W dyspozycji strażaków miał znajdować się wóz konny z pompą węgierską, która była przechowywana w drewnianej szopie koło zabudowań Ignacego Pawlaka.

Tego samego roku miała powstać inicjatywa założenia straży pożarnej w Zubrzycy Górnej. Jako założycieli materiały własne jednostki wskazują: sołtysa [Ignacego red.] Brzezowickiego, plutonowego Dworskiego i Kajetana Michniewskiego. „Komendantem został plutonowy Dworski, następnie Karkoszka i Bugajski. W tych czasach na parceli zakupionej przez mieszkańców została wybudowana remiza drewniana, w której znajdował się sprzęt gaśniczy”. Strażacy posługiwali się sikawką ręczną.

 

1924 R.

„Gazeta Podhalańska” nr 41 z 12 października 1924 r.

Związek Straży Pożarnych województwa Krakowskiego zamianował p. Franciszka Dworskiego, urzędnika Inspektoratu skarbowego w Nowym Targu, Naczelnikiem Okręgu IV Nowy Targ, w skład którego wchodzą powiaty: Nowy Targ, Spisz i Orawa, Maków.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 48 z 30 listopada 1924 r.

Niespodziewany gość odwiedził gospodarza Jana Jędraszczaka w Podszklu. W tem miesiącu spalił się mu dom i stodoła zupełnie. Biedny gospodarz po nudnej całodziennej pracy zanurzył się w głęboki sen aż go o 1/2 2 [czyt. w pół do drugiej – red.] w nocy hałas zbudził. Palił się mu nad głową dom. Przestraszony ledwo zdołał z życiem uciec. Już było po żniwach, po wszystkich robotach i teraz spłonął dobytek wartości do 7 000 zł. Dotąd niedawno z czego się podpaliło.

J.B.

 

Eugeniusz Wierczek

1925 R.

Z kart kroniki straży pożarnej w Jabłonce

Na Walnym Zebraniu Ochotniczej Straży Pożarnej w Jabłonce stanowisko Naczelnika obejmuje Wierczek Eugeniusz, zaś pozostali członkowie zarządu pozostają bez zmian. Nowy Naczelnik podejmuje się wyszkolenia straży oraz jej sprawnym działaniem. Czyni również starania o jej powiększenie.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 3 z 18 stycznia 1925 r.

Podpalenie w Lipnicy Małej na Orawie. Agata Żurek zamieszkała tamże podpaliła dn. 1 stycznia br. zabudowania Floriana Żurka, które spłonęły wraz z martwym inwentarzem doszczętnie. Pożar był groźny, gdyż zabudowania sąsiadów znachodzą się zaledwie o kilka metrów od budynków poszkodowanego, lecz dzięki energicznej akcji ratunkowej sąsiadów i dzięki temu, że pożar nastąpił w dzień nie przyszło do szerszej katastrofy. Podpalenia dokonała Agata Żurek ze zemsty do żony Floriana Rozalii i to w ten sposób, że węgle żarzące zawinięte w szmatę podłożyła w szopie poszkodowanych. Do czynu zbrodniczego się przyznała, obecnie zaaresztowana rozmyśla nad swą zbrodnią w aresztach.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 39 z 27 września 1925 r.

W Podsarniu na Orawie wybuchł onegdaj pożar w domu Ignacego Siarki; spłonęło jedno zabudowanie mieszkalne z całem urządzeniem i garderobą wartości 3 000 zł. Przyczyną pożaru była nieostrożność obchodzenia się z ogniem, a względnie suszenie lnu na piecu. Szczęście całe, że budynki są już ubezpieczane.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 42 z 18 października 1925 r.

W Piekielniku wybuchł dnia 10 października br. o godz. 11 przed południem pożar, który w krótkim czasie zniszczył zabudowania Stanisława Kapuśnika, Katarzyny Granat, Józefa Kotlarza, Jana Wesołowskiego, Ignacego Kotlarza, Antoniego Basisty, Karola i Marcina Kotlarzów, Józefa Felczaka, Jana Harkabuziaka. Ogólna szkoda wynosi 50 tysięcy złotych. Przy zlokalizowaniu pożaru brała udział straż pożarna z Czarnego Dunajca, z naczelnikiem Niewiadomskim i straż pożarna z naczelnikiem Naupanperem.

Wymienienie w tym miejscu Neupauera – bo taki jest poprawny zapis nazwiska należącego go jabłonczańskiego aptekarza, Jana – wskazywać może na kolejne pole jego aktywności, stałej lub okazjonalnej.

Omal nie spłonęły 2 córeczki Stanisława Kapuściaka, które 12 letni brat ich z domu uratował. Dochodzenia policyjne wykazały, że pożar wybuchł od papierosów 11 letniego Kapuśniaka Władysława, który przypędził bydło z paszy a sam ukrył się w komórce przed ojcem i palił papierosy. Jeden niedorostek potrafił tyle szkody wyrządzić, tembardziej, że żadne zabudowanie nie było ubezpieczone. Czas najwyższy wszystkie domy ubezpieczyć, a wszystkich małoletnich wziąć w lepszą opiekę, jak dawniej bywało, gdy każdy starszy poczuwał się do obowiązku skarcić zauważone wybryki młodzieży

 

1926 R.

Z kart Księgi Gminy Podsarnie

W budżecie gminy Podsarnie na rok 1926 zarezerwowano kwotę 50 zł na “utrzymanie pożarnictwa”

 

„Gazeta Podhalańska” nr 29 z 18 lipca 1926 r.

Dnia 10 bm. szalała ogromna burza nad Piekielnikiem. Potoki w przeciągu pół godziny przepełniły się i woda wystąpiła z koryta na łęgi. Piorun uderzył do stodoły Jana Szczerby, powstał pożar. I Dzięki zabiegom Harkabuzików ogień prędko ugaszono – w tem samem momencie piorun zabił 1 krowę i 1 jałówkę Marii i Annie Kotlarczyk, w stajni – ulewa przeciągnęła się ponad Pająków Wierch, Spytkowice, nad Jordanów, gdzie piorun we dwóch miejscach zapalił, tam zaś z pomocą wojska gaszono ogień.

 

1927 R.

Z kart kroniki straży pożarnej w Jabłonce

Ochotnicza Straż Pożarna w Jabłonce liczy 19 strażaków.

Członkowie OSP Jabłonka na fotografii z 3 maja 1927 r. Fot. z kroniki jednostki
Członkowie OSP Jabłonka na fotografii z 3 maja 1927 r. Fot. z kroniki jednostki

„Gazeta Podhalańska” nr 30 z 24 lipca 1927 r.

Zubrzyca Górna. Dzięki prawdziwej obywatelskiej pracy Polaka Przewielebnego ks. Jana Karcza proboszcza w Zubrzycy Górnej przy współudziale okręgowego naczelnika Ochotniczych Straży Pożarnych, p. Franciszka Dworskiego założona została w dniu 18 czerwca 1927 r. Ochotnicza Straż Pożarna składająca się 43 członków czynnych. Zarząd wybrano: prezesem Ks. Jana Karcza naczelnikiem Jana Dworskiego, zast. p. Franciszka Michniewskiego, sekretarzem p. Józefa Koczura, skarbnikiem p. Jana Omiljaka. „Szczęść Boże” Druhom na Orawie.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 49 z 4 grudnia 1927 r.

Wincenty Jagódka – działacz niepodległościowy i członek straży pożarnej w Podszklu

Podszkle, w listopadzie 1927 r. Mieliśmy tu w tym miesiącu niespodziewanego gościa. Mianowicie jednego dnia raniutko wstały kobiety u Wincka Jagodzininego i [właść. Wincentego Jagódki – red.] przygotowały się do tarcia lnu. W tym celu dobrze go chciały osuszyć i napaliły w piecu. Nie wiadomo z jakich przyczyn len się zapalił w drugim pokoju.

Len jak benzyna, naraz się zapalił i cały dom w ogniu. Przerażenie było okropne. Gospodarz domu i troje dzieci jeszcze w głębokim śnie były pogrążone i omal, że nie spłonęli razem z domem. W ostatniej chwili wydostali się z palącej chałupy. Nic a nic nie zdołano wynieść, tylko pierzyny i z komory kuferki.

Jest zwyczaj we wsi, że jak jest pożar, to na wieży kościelnej bije się sercem w jedną stronę dzwonu. Na głos przeraźliwy i zło wieszczący dzwonu, naraz cała wioska stanęła na nogi i gasiła pożar. Łuna ognia, przesycona tysiącami iskier biła het ku niebu. Widok był okropny. Gospodarz domu bez ubrania, żona jego z poparzoną twarzą nasamprzód gasili ogień.

I dziwnem zdało się, że gospodarz kiedy widział, że jego nic uratować się nie da, z całemi siłami jął się ratować sąsiada, by i ten nie padł pastwą ognia. Nie szczędził swojego zdowia. „Po co dwóch biedaków, kiedy wystarczy jeden” – mówił gospodarz płonącego domu i uratowano sąsiada.

Z wyniesionych rzeczy od sąsiadów nikt nic nie skradł. Taki jest zwyczaj, że z pogorzeliska nikt nic nie bierze, bo o ileby wziął taki jest przesąd, że do roku się sam spali, albo inne okropne nieszczęście go spotka. (…)

A.F.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 52 z 15 grudnia 1927 r.

Pożar w Orawce. Dnia 9 bm. wybuchł pożar w gminie tutejszej o godz. 18:30 w zabudowaniu Rozalii Scechury. Straż Ochotnicza z Jabłonki przybyła natychmiast pod kierownictwem p. naczelnika S. O. [Straży Ogniowej – red.] Eugeniusza Wierczka i p. J. Sikory z lekarzem p. dr. J. Talkowskim na samochodzie. Zaraz rozpoczęła energiczną pracę przy bardzo trudnych stosunkach wodnych. Przy współpracy mieszkańców Orawki zdołano ogień w przeciągu 2 godzin zlokalizować chociaż budynki drewniane znajdowały się na wszystkie strony na odległość zaledwie 4-10 kroków. Lecz pomoc ta niedługo trwała. Również przybyła na miejsce pożaru sikawka z Podwilka. Przyczyna pożaru nieznana. Szkoda jest duża. Pastwą pożaru padł budynek ładny i zabudowania gospodarskie, cały tegoroczny zbiór. Pozatem wyratowano wszystko prócz 2 owiec, świni dużej i gęsi. Pokazało się iż obrona przeciwpożarowa na Orawie jest na bardzo niskim stopniu, chociaż niebezpieczeństwo pożarów jest duże, bowiem budynki są przeważnie drewniane i gęsto zabudowane. Na taki okręg (14 gmin, 14000 mieszkańców) istnieje tylko jedna dotycząca organizacja, a to w Jabłonce. Już czas, ażeby władze energiczne kroki wytoczyły, ażeby chociaż ta jedna Straż Ogniowa w Jabłonce stosunkowo się mogła dostatecznie rozwinąć.

 

Wykaz straży pożarnych na terenie Województwa Krakowskiego z roku 1927

Dla Jabłonki odnotowano 20 członków, z których pod względem politycznym 100% określono jako bezpartyjni. Ponadto osobny formularz obok 20 członków wymienia kolejnych 12 wspierających. W składzie zarządu wymieniono:

1. Sikora Jan – naczelnik, 2. Wierczek Eugeniusz – zast. nacz., 3. Gajniak Ignacy – prezes, 4. Pierog Florian – zastępca prezesa, 5. Szekely Adam – sekretarz, 6. Szimpler Eugeniusz – zastępca sekretarza, 7. Zgama Józef – skarbnik i gospodarz.

Dla Zubrzycy Górnej odnotowano 40 członków, których pod względem politycznym 100% określono jako związanych ze Stronnictwem Katolicko-Ludowym. Ponadto w osobnym formularzu w składzie zarządu wymieniono:

1. ks. Jan Karcz – prezes, 2. Józef Koczur – sekretarz, 3. Jan Dworski – naczelnik. Z dopiskiem: Wszyscy zamieszkali w Zubrzycy Górnej.

Przykład dokumentacji z 1927 r. dotyczący straży pożarnych z Jabłonki i Zubrzycy Górnej. Ze zbiorów Archiwum Państwowego w Krakowie

1928 R.

Ks. W. Pilarczyk, Andrzej Janowiak-Starszy Konieczny, „Orawa” nr 34 (1996)

1 stycznia 1928 r. w Domu Ludowym w Lipnicy Wielkiej urządzono zabawę, a dochody przeznaczono na powstałą w tym czasie Ochotniczą Straż Pożarną. Delegatem rejonowym był Eugeniusz Wierczek z Jabłonki. Straż liczyła około 15 członków. Komendantem wybrano Floriana Kupczyka, zastępcą został Ignacy Lach, a sekretarzem Andrzej Janowiak.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 41 z 7 października 1928 r.

Studzionki na Orawie. Wielce Szanowna Redakcjo! Chcemy się podzielić z Wami Kochani Czytelnicy z jedną smutną wiadomością, mianowicie: teraz podczas ostatniej burzy piorun zapalił gospodarstwo Jana Wojdyły. Już wszystko pozwoził zboże, siano w stodole, suche drzewo opałowe pod strzechą. Aż tu nagle przychodzi burza, piorun trzasnął w szopę, za kilka minut cały dom w płomieniach.

Dziwnem się to zdało, bo przecież od szopy jakie 20 kroków gęsty las, wysoki na 30 metrów a nie tam do drzew uderza, ba do suchej szopy. Nie tylko tu wybrał sobie piorun taki suchy cel, bo oprócz tego miejsca uderzył w tej samej godzinie jeszcze w dwa miejsca w naszej parafii, mianowicie niedaleko p. Bukowińskiego był jasion wysoki i przy nim kulik 2 metrowy, piorun do kulika uderzył; na ścierni śp. ks. J. Kalawskiego też uderzył piorun w ziem, chociaż tam zaraz były wyższe miejsca.

Wielkim nieszczęściem było to, że prawie wszyscy ludzie byli w polu w robocie. Zapalonego zabudowania nie miał kto uchronić.

Jan Wojdyłło tego lata zbudował sobie nowe mieszkanie, jeden moment i wszystko obróciło się w popiół.

Cudem ocaleli sąsiedzi. Zabudowania Andrzeja Wojdyłły, śliczna willa, jest tylko na półtora metra od ogniska. Ogień smażył ogromnie. Nadludzkim wysiłkiem udało się budynki sąsiedzkie ochronić. To też kiedy zobaczył z daleka Józef Halczak gospodarz, swoim potężnym głosem krzyknął tak mocno, że go na całej okolicy słyszano, aż het do Studzionek Orawczańśkich. I przybiegli natychmiast ku ogniu Walenty Zapotoczny, Józef Bałek, Karol Basisty i kilka kobiet. Przybył i Antoni Tomala, Józef Bielak z Orawczańśkich Studzionek. Walenty Zapotoczny bronił dachu w szopie, Karol Basisty zaś wylazł na dach, by się nie zapalił. Gdyby nie ci pierwsi byłyby się sąsiednie nowe mieszkania spaliły, które dzisiaj wartają ponad 50 tysięcy złotych. Do gaszenia pożaru przybyli następnie z Piekielnika: Sołtysicy, Tomalscy, Długopolscy w liczbie 70 osób razem z p. nauczycielką Wierczkówną [Gizelą – red.]. Przy ich pomocy udało się ogień zupełnie zalać. Ta ochota tych ludzi nas bardzo cieszyła. Szkody wyrządzone przez pożar obliczają na 15 tysięcy złotych. Zabudowania były ubezpieczone.

Pogorzelca ludzie na Orawie wspomogą, jest to stary zwyczaj.

A.S.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 48 z 25 listopada 1928 r.

8 dniowy kurs pożarniczy. Staraniem okręgowego naczelnika Ochotniczych Starży Pożarnych, p. Franciszka Dworskiego w Nowym Targu odbył się 8-dniowy podstawowy kurs pożarniczy w Czarnym Dunajcu w dniach od 8 do 15 listopada br. włącznie.

Mimo bardzo dogodnych warunków nie wszystkie straże pożarne ani też gminy należące do rejonu czarnodunajeckiego delegowały swych członków na wspomniany kurs. Delegowały tylko następujące straże pożarne: Czarny Dunajec 4 członków, Jabłonka 2, Odrowąż 1, Podczerwone 1, gminy Ciche i Wróblówka po jednym.

Egzamin przepisany odbył się 15 listopada (…), a wynik egzaminu następujący: Piekarczyk Jan z Jabłonki złożył egzamin celująco z odznaczeniem, (…), z Jabłonki Alojzy Palenik celująco, (…).

 

„Gazeta Podhalańska” nr 49 z 2 grudnia 1928 r.

Pożar w Piekielniku. W dniu 28 listopada br. wieczorem spłonęły 2 gospodarstwa a mianowicie: spłonął dom mieszkalny, stajni i stodołą niejakiego Macioła Kojsa, tudzież dom również z zabudowaniami gospodarczemi własność braci Józefa i Jana Szczerbów. Szkoda wynosi 18 000 zł. Budynki były ubezpieczone.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 49 z 2 grudnia 1928 r.

Piękny dar Lipnicy Małej dla pogorzelców w Dziale 106 zł na ręce dr. Wnęka, zastępcy starosty, jako Prezesa Komitetu dla niesienia pomocy pogorzelcom w Dziale. Z uznaniem należy podnieść ten dar naszej Siostrzycy na Orawie, która nie została obojętną na nędzę swoich braci dotkniętych nieszczęściem.

 

1929 R.

„Gazeta Podhalańska” nr 21 z 19 maja 1929 r.

Pożar w Jabłonce na Orawie. Dnia 9 maja br. o godz. 10:30 przedp. wybuchł pożar w domu Ignacego Króla w czasie gdy cała ludność Jabłonki brała udział w nabożeństwie. Dom Króla znajdował się tuż obok kościoła tak, że natychmiast była dostateczna ilość ludzi na miejscu. Straż Pożarna przybyła parę minut po wybuchu ognia na miejsce. Ogień się przerzucił momentalnie na sąsiedni budynek Józefa Guziaka.

Tak szybko się paliło, że nie udało się nawet najmniejszej rzeczy wyratować. Tak spłonęło całe urządzenie obu gospodarzy jak ubrania, znaczna gotówka (w obu domach) maszyny rolnicze, znaczna ilość potrawy i owsa i żyta.

Nadzwyczajny gorąc nie dopuścił zbliżyć się do płonących budynków. Na szczęście bydło się pasło na łące, w stajni znajdowały się 2 konie; zauważono, że konie te mimo, że dach i ściany stajni się paliły jeszcze żyją; wleciało trzech bohaterskich gazdów, przy narażeniu swego życia do stajni a uratowali te konie. Niestety konie wyszły żywe lecz nie utrzymają się przy życiu. Bohaterskie te osoby są Ignacy Malkusiak, Jan Fiedor i Ignacy Król. Również się odznaczył funkcjonariusz Straży Celnej p. Kowalski.

Straż ogniowa z Jabłonki pod dzielnym kierownictwem p. naczelnika Eugeniusza Wierczka i zastępcy p. Jana Sikory pracowała tak, że mimo katastrofalnego braku wody udało się zlokalizować ogień. Również przybyły sikawki z Chyżnego i Orawki. Szkoda jest ogromna. U Króla spaliło się 4000 zł w gotówce, 2 świnie, 1 cielę. Czterech lekko rannych. Przyczyny pożaru dotychczas nie stwierdzono.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 41 z 6 października 1929 r.

W poniedziałek dnia 23 września odbył się w Zubrzycy Górnej pogrzeb członka Och. Str. Pożarnej Józefa Wdówki lat 24,3 zmarłego tragicznie. Zmarły był gorliwym pracownikiem Straży Pożarnej i przedwczesna śmierć Jego wzbudziła szczery żal wśród towarzyszy. W pogrzebie wzięli udział wszyscy członkowie Straży Pożarnej, którzy złożyli na trumnie wspaniały wieniec, żegnając nad grobem odchodzącego towarzysza pieśnią pogrzebową.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 44 z 27 października 1929 r.

Dnia 6 października br. w Zubrzycy Dolnej na Orawie w zabudowaniach gospodarza Józefa Kiełbasy wybuchł z niewiadomej przyczyny pożar. Na ratunek pospieszyła Ochotnicza Straż Pożarna z Zubrzycy Górnej, jednakże mimo energicznych wysiłków ze strony tejże nie udało się ognia ugasić z powodu wielkiego wiatru. Zdołano tylko zapobiec rozszerzaniu się ognia na sąsiednie budynki. Straty są znaczne, gdyż spłonęły wszystkie budynki gospodarcze wraz z tegorocznemi zbiorami oraz dom mieszkalny. Również śmiertelnych poparzeń doznał 6-cio letni syn gospodarza, który zmarł w kilka godzin później, także silne poparzenia dostała matka, która rzuciła się w ogień chcąc ratować dziecko.

Nie można pominąć milczeniem akcji ratowniczej Ochotniczej Straży Pożarnej z Zubrzycy Górnej, która mimo oddalenia 5 km już w pół godziny po wybuchu ognia była na miejscu. Niektórzy z członków Straży z narażeniem życia rzucali się do ratowania płonącego dobytku. Szczególnie wyróżnił się z pośród nich Wendelin Karkoszka.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 47 z 17 listopada 1929 r.

Pożar w Zubrzycy Górnej na Orawie. Dnia 9 listopada 1929 o godz. 9:30 wieczór wybuchł pożar w gminie tej tuż przy kościele. Spłonęły 3 budynki gospodarskie z całemi tegorocznemi zbiorami. Tylko największym wysiłkiem udało się uratować sąsiednie budynki oraz zabudowania parafialne i kościół.

Straż Ogniowa ze Zubrzycy Górnej i Jabłonki przybyli natychmiast na miejsce pożaru. Ciekawym faktem jest, że sikawka ze Zubrzycy Dolnej (3 km) nie przybyła, rzekomo, bo zepsuta; – co trochę dziwne a szczególnie w obecnej porze, gdy prawie co dzień są pożary na Orawie. Również skarżyli się członkowie Straży Ogniowej ze Zubrzycy Górnej, że gmina tamtejsza nie popiera i nie subwencjonuje dostatecznie najpotrzebniejsze rekwizyta pożarne jak naprawy sikawek, węży itd. (nie ma, tylko 60 m węży, a to też w stanie takim, że wstyd się gdzie pokazać z niemi.

 

Materiały własne OSP Zubrzyca Górna wskazują, że w „1929 r. wybrano zarząd OSP. Prezesem został ksiądz Jan Maślak, komendantem Józef Solawa, zastępcą Jan Kulak”.

 

1930 R.

„Gazeta Podhalańska” nr 9 z 2 marca 1930 r.

Zubrzyca Górna w lutym 1930 r. W dniu 9 lutego 1930 r. odbyła się tutaj zabawa taneczna – urządzona staraniem „Ochotniczej Straży Pożarnej”, z której dochód przeznaczono na cele Straży – będącej w trakcie organizowania się i kompletowania.

Zabawa ta, w której licznie wzięła udział miejscowa młodzież, zasługuje na większe uznanie! Młodzież bowiem w ten sposób wystawiła sobie chlubne świadectwo, że stanęła w zupełności na poziomie zrozumienia wymagań organizacji. Przebieg zabawy na ogół bardzo budujący, przekonał krakające wrony, (a bywały takie niestety), że Braci strażackiej tak w pracy, jak i w rozrywce zawsze przyświeca cel wzniosły.

Zabawę zaszczyciło swoją obecnością miejscowe PT. Nauczycielstwo, które zresztą zawsze gorąco popiera wszystkie szlachetne cele.

Na tem miejscu należy się zupełne uznanie Komitetowi a więc: Przew. Ks. Prob. Maślakowi, jako prezesowi, WP. Michniewskiemu Fran. jako wiceprezesowi, WP. Koczurowi za bezinteresowne udzielenie sali na zabawę i Panom: Karkoszce, jako kierownikowi Straży Wójciakowi, Bugajskiemu Solawie i innym. W dalszej wydajnej pracy szczęść Wam Boże!

Uczestnik

 

„Gazeta Podhalańska” nr 42 z 19 października 1930 r.

Dnia 4 października wybuchł w Chyżem na Orawie pożar, którego ofiarą płomieni padły 4 gospodarstwa, Jednemu z gospodarzy prócz budynków spaliło się 2600 zł w gotówce. Innemu 2 świnie, gosp. Karkoszce skarbnikowi Och. St. Poż. spaliło się w kasie tegoż Towarzystwa 240 zł. Na miejsce pożaru przybyła z pomocą Straż Pożar. z Jabłonki ze swym naczelnikiem p. Wierczkiem, która szybko zdołała przeszkodzić dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia na inne budynki wsi. Przyczyną pożaru było nieostrożne obchodzenie się z zapałkami.

 

Materiały własne OSP Chyżne wskazują, że jednostka „została założona w 1930 r. W chwili utworzenia straży pożarnej przejęto od sołtysa wsi sikawkę ręczną, która była w posiadaniu jeszcze niezorganizowanej straży”.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 47 z 23 listopada 1930 r.

Dnia 11 b.m. odbyła się w Podszklu na Orawie uroczystość wskrzeszenia Polski i dziesięciolecie odparcia bolszewików. O godz. 7:50 rano zebrała się ludność wsi, Straż Pożarna i dzieci w szkole skąd udano się do pobliskiego kościoła na nabożeństwo. Po nabożeństwie wrócono z powrotem do szkoły, gdzie odbył się poranek ze śpiewem i deklamacja przez p. Jana Kantego Skupnia i dzieci szkolnych na cześć pierwszego Wodza Polski Marszałka Piłsudskiego. Na zakończenie odśpiewano wspólnie „Boże coś Polskę”.

 

Opracowania własne OSP Lipnica Mała wskazują, że „przed I wojną światową państwo austro-węgierskie przydzieliło na Lipnicę Małą sikawkę ręczną z wyposażeniem. Była ona przechowywana w drewnianej szopie obok szkoły w centrum wsi. Sprzętem tym dysponował sołtys wsi, wyznaczając ludzi i konie do gaszenia pożarów. Taki system gaszenia pożarów istniał do 1930 r. W 1930 r., na wniosek ogniomistrza Eugeniusza Wierćka z Jabłonki, w porozumieniu z władzami powiatowymi, wytypowano dwóch ludzi ze wsi na przeszkolenie w zakresie zorganizowania jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w tutejszej wsi. Za pieniądze ze zbiórek od ludności zakupiono 8 kompletów mundurów, hełmy, paski i toporki. Na wyposażeniu jednostki była sikawka ręczna”.

Opracowania własne OSP Podwilk wskazują, że „1930 należy uznać za datę rozpoczęcia działalności tutejszej zorganizowanej jednostki gaśniczej. Nowo powstała sześcioosobowa drużyna miała na wyposażeniu węgierską pompę ręczną”. Sikawka wyprodukowana w 1892 r. w fabryce maszyn gaśniczych “Tarnoczy” w Budapeszcie miała służyć mieszkańcom wsi już wcześniej. Natomiast zapiski z rodzinnej kroniki Stefana Turwonia przedstawiają „pierwszych fajermanów” z 1930 r. w składzie: Stefan Turwoń – komendant, Józef Koziana – zastępca, Jan Ryś – ratownik I, Wendelin Bryja – ratownik II, Eugeniusz Duda – toporowy I, Jan Kowalik – toporowy II, Stanisław Krupa – wężowy, Jan Joniak – prądownik.

 

1931 R.

„Gazeta Podhalańska” nr 3 z 18 stycznia 1931 r.

W Podwilku na Orawie, w wigilię Bożego Narodzenia pożar zniszczył dwa domostwa, a mianowicie nad ranem spalił się młyn, tartak wodny i stary dom Edwarda Stercuły, zamieszkały przez Helenę Niedzielak, która również padła pastwą płomieni, gdyż nie można jej było uratować. Biedną ofiarę odprowadziła na wieczny spoczynek do głębi wstrząśnięta tym wypadkiem ludność tutejszej wsi.

Wieczór zaś w tym samym dniu spłonął doszczętnie dom wraz z zabudowaniami gospodarskiemi Bosaka Floriana; ocalały ściany murowanej stajni.

W obu wypadkach brała udział nowo zorganizowana tutejsza straż pożarna. Pomimo nadludzkich wprost wysiłków, rozszalałego żywiołu nie było można zgasić. Obok Straży Poż. z Podwilka przy gaszeniu pożaru stanęła również Str. Pożarna z Orawki.

 

Sprawozdanie sytuacyjne Starosty Nowotarskiego za marzec 1931 r.

Dnia 1 marca br. w gminie Chyżne strawił pożar dom z zabudowaniami gosp. stanowiącymi własność Józefa Czerwienia i Stefana Drożdż. Szkoda wynosi około 6 000 zł. Przyczyna pożaru nie ustalona.

 

Materiały własne OSP Orawka: „Powstanie OSP Orawka datuje się od pierwszego wpisu w książce komendanta założyciela. Jest to data 1 czerwca 1931 r. Założycielami byli: Antoni Szczęśniak, Andrzej Szczęśniak, Ignacy Łaciak i Michał Kuczkowicz. Remiza (drewniana wiata) postawiona była tuż koło parkanu kościoła”.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 31 z 2 sierpnia 1931 r.

Zasiłki dla straży poż. w okręgu IV. Naczelnictwo Okręgu IV w Nowym Targu podaje do wiadomości, że niżej wymienione Oddziały OSP otrzymały następujący sprzęt pożarniczy tytułem zasiłku w naturze od Powszechnego Zakłądu Ubezpieczeń Wzajemnych w Krakowie. (…) Hyżne 30 mtr. węża tłocznego, (…) Lipnica Mała 30 mtr. węża tłocz. i drabinę Szczerbowskiego, (…), Orawka 30 mtr. węża tłocznego i 10 hełmów, (…) Zubrzyca Dolna drabinę Szczerbowskiego, Zubrzyca Górna i 30 mtr. węża tłocznego i 4 mtr. ssawnego.

Na zakupno sikawki przenośnej ręcznej przyznano następującym strażom zasiłek bezzwrotny z tem, że sikawki te zakupione zostaną i po przedłożeniu rachunku przez Skłądnice Związku gotówka ta zostanie wypłaconą (…) na inne cele otrzymały zasiłki w gotówce (…) Podszkle 300 zł, (…) Podwilk 150 zł.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 44 z 1 listopada 1931 r.

Wśród wyników „lotnych lustracji” zanotowano m.in.:

Piekielnik – remiza drewniana w miejscu dogodnem, brak napisu na remizie, sikawka bardzo stara, zupełnie nieczynna, oraz brak bosaków i tłumnic. Gmina musi zakupić nową sikawkę i zaopatrzyć się w większą ilość przyrządów przeciwpożarowych.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 44 z 1 listopada 1931 r.

W nocy z dnia 27 na 28 ub. m. w domu Kowalikowej Marii w Zubrzycy Górnej powstał pożar, który doszczętnie zniszczył cały dom mieszkalny, wyrządzając jej szkodę na około 2000 zł.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 52 z 26 grudnia 1931 r.

W rozkazie nr 17 zanotowano m.in.:

Obowiązkiem każdego Zarządu Oddziału, a szczególnie Komendanta Oddziału, jest wystarać się o pomieszczenie Oddziału i zakładać świetlice, o ile zaś który z komendantów tego dotąd nie uczynił, to należy przystąpić zaraz do pracy intensywnej, tak, by wszyscy członkowie OSP, byli należycie wyszkoleni, nie tylko w zawodzie pożarniczym, ale osiągali także wychowanie obywatela strażaka, by zapanowała w każdym strażaku karność i posłuszeństwo, oraz by wpoić poczucie patriotyzmu państwowego, którego brak jest w naszych organizacjach.

 

1932 R.

Z kart kroniki straży pożarnej w Jabłonce

Na Walnym Zebraniu Ochotniczej Straży Pożarnej w Jabłonce zostaje powołany nowy skład Zarządu: Naczelnikiem zostaje wybrany Sandrzyk Józef, Sekretarzem Palenik Karol, Skarbnikiem nadal Nowak Jan.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 7 z 14 lutego 1932 r.

W rozkazie nr 18 informowano m.in.:

Statystyka Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych, Oddział krakowski wykazuje, że w powiecie nowotarskim wraz ze Spiszem i Orawą w roku 1931 było 61 wypadków pożarów, podczas których spłonęło całkowicie lub częściowo 56 domów mieszkalnych, oraz 50 budynków gospodarczych. (…) Gminy, które mają dobrze zorganizowane i wyszkolone Ochotnicze Straże Pożarne, powinny być dumne z takiej organizacji, a grosz wydany na kupno przyrządów pożarowych, który stokrotnie się opłaci, to nie dla OSP, ale dla własnej obrony.

Dalej instrukcje i zalecenia ws. czyszczenia kominów w domostwach

 

Sprawozdanie sytuacyjne Starosty Nowotarskiego za czerwiec 1932 r.

Dnia 14 czerwca br. w Lipnicy Wielkiej zniszczył pożar zabudowania gospodarcze Ferdynanda Łowacza. Szkoda wynosi około 6 000 zł. Przyczyny pożaru nie ustalono. Ofiar nie było.

 

Opracowanie historii Podwilka Stefana Chowańca

W roku 1932 w czasie oktawy Bożego Ciała wieczorem na nieszporach organista zapomniał zgasić świeczkę na organach i przez noc powstał pożar w kościele. Pożar zauważono wczesnym rankiem w święto Bożego Ciała. Pożar zniszczył organy, chorus, ławki i częściowo sklepienie i platon.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 32 z 7 sierpnia 1932 r.

Na zasadzie okólnika Nr 172 Głównego Związku Straży Pożarnych RP z dn. 25 maja 1932 r. Naczelnictwo Okręgu IV w Nowym Targu zamierza zorganizować prace wychowania fizycznego w Rejonach, następującemi pracami sportowemi. (…). W Rejonie Nr 371 Jabłonka: ćwiczenia cielesne bez przyrządów i ćwiczenia na nartach. (…).

 

„Gazeta Podhalańska” nr 39 z 25 września 1932 r.

Pożar w Piekielniku. W ubiegłym tygodniu w Piekielniku strawił pożar jedno domostwo. Dzięki energicznej akcji ratunkowej pożar zlokalizowano i ugaszono. W akcji ratunkowej wzięła udział Straż z Cz. Dunajca, która pierwsza przybyła, na miejsce pożaru, oraz straże z Załucznego i Jabłonki.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 41 z 9 października 1932 r.

(…) W dniu 9 września br. naczelnik Okręgu przeprowadził lotne lustracje Straży Pożarnych w Trybszu, Łapszach Wyżnych, Łapszach Niżnych, Kacwinie i Niedzicy, zaś w dniu 10 września 1932 r. na Orawie w Podszklu, Podwilku, Zubrzycy Górnej, Zubrzycy Dolnej i Jabłonce. Lustracje wykazały wynik następujący:

(…)

Podszkle: Brak własnej remizy, sikawka za mała i za słaba, węże w porządku, czyste, ogólny brak narzędzi tłumiących i burzących. Gmina powinna postawić własną remizę na pomieszczenie sprzętu pożarnego, gdyż obecnie sikawka mieści się w szopie szkolnej.

Podwilk: remiza za mała, nie nadająca się na przechowywanie narzędzi pożarnych, jest dziurawa i nie można utrzymać w niej żadnego porządku, gdyż wszelki kurz z drogi przechodzi szparami i osiada na sikawce i wężach, brak latarni w remizie, klucz przechowywany za daleko od remizy.

Zubrzyca Górne: Remiza nieodpowiednia, bez podłogi, dach dziurawy, sprzęt brudny, węże rozrzucone, brak narzędzi burzących i tłumiących, brak latarki i słupów do suszenia węży.

Zubrzyca Dolna: Brak własnej remizy, sikawka mieści się w szopie wypożyczonej, utrzymana możliwie czysto, dzięki dobrej woli komendanta Oddziału, akta w porządku, gotowość bojowa 6 minut.

Jabłonka: Remiza i sprzęt pożarniczy utrzymany czysto i wzorowo, sprawność bojowa 5 minut, brak na remizie skrzynki na klucz.

„Remiza” straży pożarnej w Podwilku z początku lat 30. XX w.

Sprawozdanie sytuacyjne Starosty Nowotarskiego za września 1932 r.

Dnia 20 września pożar w Piekielniku, który strawił 1 dom mieszkalny wartości 6 000 złotych. Przyczyną Pożaru wadliwa budowa komina.

Dnia 24 września spłonęła w Chyżnem 1 kompletna zagroda łącznie z budynkami gosp. Szkoda wynosi 3500 złotych. Pożar powstał w skutek wadliwej budowy pieca.

 

Sprawozdanie sytuacyjne Starosty Nowotarskiego za październik 1932 r.

Dnia 16 października 1932 wybuchł pożar w Piekielniku, który zniszczył dom mieszkalny drewniany. Szkoda około 1500 zł. Dom ubezp. w PZUW. Przyczyny pożaru nie ustalono.

 

1933 R.

„Gazeta Podhalańska” nr 28 z 30 lipca 1933 r.

W ubiegłą niedzielę szalała ogromna burza na Orawie, po stronie polskiej i czechosłowackiej. Na terenie gminy Zubrohlawa porobiła ogromne szkody – piorun powalił kilka drzew, uderzył do kościoła, gdzie odbywały się nieszpory, zabił 3-ech ludzi i sześciu poranił. W tę samą niedzielę piorun uderzył do gromochronu na kościele w Jabłonce i do 2 domów, które spłonęły doszczętnie.

 

Sprawozdanie sytuacyjne Starosty Nowotarskiego za lipiec 1933 r.

Dnia 6 lipca 1933 r. w nocy wybuchł z nieustalonej dotąd przyczyny pożar w Jabłonce, który strawił 4 kompletne zabudowania gospodarcze na ogólną szkodę około 13 000 zł. Zabudowania były ubezpieczone w PZUW.

Dnia 19 lipca 1933 r. powstał pożar w Zubrzycy Górnej, który zniszczył 3 kompletne zabudowania gospodarcze, wyrządzając szkodę na og. kwotę 11 000 zł. Budynki były ubezpieczone, przyczyna pożaru nieznana.

Poświęcenie sztandaru szkoły mieszczącej się w budynku Urbaru, 1934 r. Na fotografii widoczni m.in. strażacy (po prawej)
Poświęcenie sztandaru szkoły mieszczącej się w budynku Urbaru, 1934 r. Na fotografii widoczni m.in. strażacy (po prawej)

Sprawozdanie sytuacyjne Starosty Nowotarskiego za sierpień 1933 r.

Dnia 13 sierpnia br. OSP w Rabce, Piekielniku i na Olczy urządziły zabawy towarzyskie z czego dochód przeznaczono na sprzęt ogniowy.

Dnia 23 sierpnia br. w nocy powstał pożar w młynie wodnym w Zubrzycy Górnej, własność Karola Słabego z Podwilka, który doszczętnie się spalił wyrządzając szkodę na 200 zł. Pożar powstał przez podpalenie naftą przez nieznanego sprawcę.

 

Sprawozdanie sytuacyjne Starosty Nowotarskiego za listopad 1933 r.

Dnia 20 listopada br. spłonął skutkiem pożaru w Piekielniku dom próżno stojący składający się z 1 izby na szkodę Franciszka Holi. Szkoda niewielka około 100 zł., gdyż dom ten był pół rozebrany. Przyczyna pożaru nieznana.

 

1934 R.

„Gazeta Podhalańska” nr 12 z 29 kwietnia 1934 r.

Dnia 23 kwietnia w nocy około godz. 2-ej powstał pożar w Podwilku na Orawie w zabudowaniach gospodarza Omylaka Macieja. Przyczyna pożaru nieznana. Spaliło się całe zabudowania wraz z inwentarzem żywym. Szkody wynoszą około 3000 zł.

Strażacy z Jabłonki na fotografii z 1934 r. Fot. z kroniki jednostki

1935 R.

„Gazeta Podhalańska” nr 10 z 26 maja 1935 r.

W dniu 17 bm. odbyło się w kościele parafialnym w Lipnicy Małej na Orawie uroczyste nabożeństwo żałobne za spokój duszy śp. Marszałka Piłsudskiego. W nabożeństwie, które odprawił ks. proboszcz Buroń, wzięły udział wszystkie szkoły z gronem nauczycielskiem na czele, urzędnicy Ekspozytury Skarbowej w Czarnym Dunajcu (dział reambulacyjny) oraz miejscowa Straż Pożarna, która pełniła honorową straż przy katafalku. Pięknie przybrany katafalk tonął w zieleni oraz powodzi kwiatów o barwach narodowych, umieszczony zaś portret śp. Marszałka Piłsudskiego u wezgłowia katafalku, okryty kirem i kwiatami, zdawał się błogosławić w ostatniem pożegnaniu cichy i pracowity lud orawski, który po brzegi wypełnił kościół i w wielkiem skupieniu słuchał nabożeństwa, opłakując Ukochanego Wodza. Rzęsiście oświetlony kościół dopełnił całości uroczystego nabożeństwa. Przygotowaniem nabożeństwa zajął się miejscowy Komitet Obywatelski, złożony z urzędników Ekspozytury Urzędu Skarbowego w Czarnym Dunajcu (dział reambulacyjny), sołtys miejscowy oraz grono nauczycielskie i Straż Pożarna.

 

„Gazeta Podhalańska” nr 11 z 9 czerwca 1935 r.

Przypadkowy pożar. W Lipnicy Wielkiej wybuchł pożar w zabudowaniach Jana Hujasa, który doszczętnie zniszczył dom mieszkalny, szopę drewnianą oraz komorę. Ogólna szkoda wyrządzona przez pożar wynosi około 4000 zł. zabudowania te były ubezpieczone na kwotę 3500 zł. Przyczyna pożaru, brak komina wyciągniętego ponad dach, lecz tylko wyprowadzony nad sufit, wobec czego wylatujące iskry z komina padły na słomę, która znajdowała się na strychu

 

„Gazeta Podhalańska” nr 20 z 1 września 1935 r.

Pożar we wsi Chyżne na Orawie. Dnia 29 bm. wybuchł pożar w zabudowaniach Ignacego Majchra, który pochłonął 7 zabudowań gospodarskich. Na miejsce pożaru przybyły straże z okolicznych gromad – z Jabłonki, Lipnicy Wielkiej, Piekielnika i dzięki energicznej akcji ratunkowej pożar zdołano zlokalizować, bo zdaje się, byłoby coś podobnego jak w Grywałdzie. Przyczyną pożaru była wadliwa budowa pieca kuchennego i komina, z którego iskry przedostały się na strych u tam zapaliło się siano. Wypadku w ludziach nie było, jedynie w czasie akcji ratunkowej trzy osoby zostały poparzone. Szkody ogółem wynoszą ponad 15 000 zł.

 

1936 R.

„Czaty” (czasopismo Straży Granicznej) nr 16 z 20 sierpnia 1936 r.

W obecnym okresie letnim niezwykle często nawiedzają nasze pogranicze klęski pożarów. Oto znów dwa wypadki: W m. Grab (…). Również w Lipnicy Wielkiej (K[omisaria]t Jabłonka) spłonął dom mieszkalny. Tu też cała załoga miejscowej placówki pośpieszyła na ratunek, przyczem str. Wasilewski Kazimierz uległ w czasie akcji ratowniczej poważnemu okaleczeniu.

 

„Gazeta Podhala” nr 5 z 6 września 1936 r.

Manewry Strażackie przeprowadził w okresie letnim Zarząd Oddziału Powiatowego Związku Straży Pożarnych w rejonie Czorsztyn, Łapsze Niżne, Szczawnica, Krościenko, Białka, Łopuszna, Poronin, Jabłonka, Cz. Dunajec, Chochołów, Odrowąż, Zakopane i stwierdził w większości rejonów należyte pogotowie przeciwpożarowe, co daje gwarancję zabezpieczenia mienia bliźnich przed pożarem. (…).

 

„Gazeta Podhala” nr 8 z 18 października 1936 r.

Zebranie Rady Oddziału Pow. Zw. Straży Pożarnych odbyło się 11 października br. w N. Targu. (…) Prezes Drużbacki w sprawozdaniu z działalności Zarządu podkreślił, że w tym roku powstały nowe straże w Ostrowsku, Gronkowie, Lipnicy Wielkiej i Małej, Sieniawie, Morawczynie i Lasku. (…).

 

„Czaty” nr 20 z 20 października 1936 r.

W Jabłonce na Orawie, w siedzibie Komisariatu Straży Granicznej, miał niedawno miejsce groźny pożar. Pastwą płomieni padło kilka gospodarskich zabudowań i stodół, napełnionych plonami tegorocznych zbiorów. W akcji ratowniczej wyróżniła się załoga Placówki II linii Jabłonka, zaskarbiając sobie tym wdzięczność i uznanie u miejscowej ludności.

 

„Gazeta Podhala” nr 13 z 27 grudnia 1936 r.

Z kursu strażackiego. Zarząd Pow. Zw. Straży Pożarnych, urządził trzytygodniowy kurs I. II. III. stopnia wyszkolenia strażackiego. W kursie brało udział 37 uczestników z różnych wiosek Podhala, Spisza i Orawy. (…) W dn. 20 grudnia odbył się egzamin na który przybył z Krakowa druh insp. Sobczyk. Na dowód, że kurs był prowadzony odpowiednio i z dobrze obmyślonym planem, egzamin wypadł b. dobrze. Po egzaminie zrobiliśmy sobie wspólną fotografię i z uściskiem ręki pożegnaliśmy się, odchodząc każdy do swojej straży.

Lizoń Franciszek, uczestnik kursu

Uczestnicy kursu strażackiego w Nowym Targu w 1936 r. Fot. Kalendarz Podhalański na 1938 r.
Uczestnicy kursu strażackiego w Nowym Targu w 1936 r. Fot. Kalendarz Podhalański na 1938 r.

1937 R.

„Gazeta Podhala” nr 6 z 21 marca 1937 r.

Straż Pożarna i Zw. Rezerwistów w Jabłonce w dniu 7 marca wspólnie obradowały pod przewodnictwem wójta p. Jana Sikory. P. Albin Chowaniec, sekr. gminy wygłosił przemówienie i odczytał deklarację Pułk. A. Koca. Na wniosek P. Wacława Wojtusiaka zebrani uchwalili przystąpić do Obozu Zjednoczenia Narodowego i pracować nad budową coraz silniejszej i potężniejszej Polski.

 

„Gazeta Podhala” nr 11 z 30 czerwca 1937 r.

22 maja br. w Jabłonce powstał pożar od pioruna w zabudowaniach Caji Jana. Miejscowa Straż Pożarna przy pomocy motopompy potrafiła z miejsca ogień ugasić.

W Chyżnem, 22 maja również od pioruna powstał pożar i zniszczył dwa domy, wartości 3 300 zł. Akcją ratowniczą kierował nacz. rej. Wierczek Eug.

W Lipnicy Małej w dniu 22 maja pożar powstały od pioruna pochłonął zabudowania gospodarskie wartości 700 zł. Akcją kierował nacz. Straży Janowiak Andrzej.

 

Z kart Księgi Gminy Podsarnie

Podjęto uchwałę naprawić sikawkę dopiero po uprzednim poinformowaniu się z mechanikiem. Również wybudować remizę z materiału ofiarodawców.

 

1938 R.

„Czaty” nr 18 z 25 września 1938 r.

W przysiółku Suwadówka, w Jabłonce Orawskiej, wybuchł w jednej z zagród pożar, wskutek zapalenia się sadzy w wadliwie wybudowanym kominie. Podsycany wiatrem ogień strawił doszczętnie 10 zabudowań gospodarczych. Straty pogorzelców wynoszą około 20 000 zł. W akcji ratowniczej wyróżnili się podoficerowie z kmdy miejscowego komisariatu i z placówki Straży Granicznej.

 

1939 R.

„Gazeta Podhala” nr 10 z 5 marca 1939 r.

Lipnica Mała na Orawie, w lutym 1939 r. (…) Chłopy zdrowe, do wojska biorą 99%. Cherlaków bardzo mało. OSP z naczelnikiem p. I. Głucem w razie pożaru stara się sumiennie z obowiązku wywiązywać. (…).

 

„Gazeta Podhala” nr 24 z 11 czerwca 1939 r.

W Podwilku w dniu 29 maja br. w sali szkolnej odbyło się Walne Zgromadzenie członków Ochot. Straży Pożarnej. Podczas Zgromadzenia wybrano nowy Zarząd i postanowiono przystąpić w najkrótszym czasie do budowy strażnicy. Dotychczas członkowie OSP włożyli wiele wysiłku w tym kierunku, wypalając kilkadziesiąt tysięcy cegieł przy pomocy szarwarku udzielonego przez Gromadę Podwilk. Należy zaznaczyć, iż miejscowy komendant OSP Koziana Józef wkłada wiele starań w związku z budową strażnicy w Podwilku.

 

„Gazeta Podhala” nr 26 z 25 czerwca 1939 r.

Plaga piorunów na Orawie. Podczas ostatniej wichury piorun uderzył w zabudowania Floriana Janowiaka w Lipnicy Wielkiej. Wszystkich powaliła siła piorunu. Mieszkańcy klęczeli przy zapalonej gromnicy. Oprócz strachu nic się nie stało. Równocześnie uderzył piorun do zabudowania Wykręta w Lipnicy Małej, zabił mu krowę i poranił ciężko konia. Piorun wyrwał szczyt z dachu – pożaru nie było. Również do zabudowania S. Karkoszki uderzył piorun, nie wywołując na szczęście pożaru, zabił mu jednak konia.

 

„Gazeta Podhala” nr 27 z 2 lipca 1939 r.

W Podwilku dnia 25 czerwca 1939 r. odbyło się uroczyste poświęcenie „Kamienia Węgielnego” Strażnicy OSP. W uroczystości wzięli udział PP. Prezes Powiatowego Zw. Straży Poż. Franciszek Drużbaci, Naczelnik Rejonu Eugeniusz Wierczek i Instruktor Powiatowy Jakub Chudoba. Przed poświęceniem Strażacy wzięli udział w nabożeństwie w kościele parafialnym, następnie w pochodzie przy dźwiękach miejscowej orkiestry przemaszerowali na plac budowy Strażnicy. Uroczystość zagaił Prezes OSP w Podwilku, p. Kuś Wendelin, sołtys Gromady. Poświęcenia kamienia węgielnego dokonał ks. Henryk Hübner i w kilku słowach przemówił do licznie zgromadzonej publiczności. Przemówienie swe zakończył słowami: „Kto z Bogiem zaczyna, z Bogiem kończy”. Po czym nastąpiło odczytanie przez sekretarza OSP, p. Władysława Onufryjuka aktu erekcyjnego i wmurowanie go w kamień węgielny. W międzyczasie przygrywała orkiestra i śpiewał chór, prowadzony przez p. Wojciecha Lorencowicza. Na zakończenie uroczystości odbyła się defilada w zwartych szeregach Strażaków z Orawy. Po defiladzie odegrano Hymn Państwowy. – Podczas przerwy obiadowej miejscowa Straż podejmowała skromnym przyjęciem Gości. Po przerwie obiadowej odbyło się strzelanie i ćwiczenia rejonowe Straży Pożarnych, w czasie których czynni członkowie Straży wykazywali dużo sprężystości i zaradności w ćwiczeniach pożarniczych. Komendantem akcji ratunkowej był naczelnik OSP w Podwilku Józef Koziana.

„Czaty”  nr 14 z 25 lipca 1939 r.

W Jabłonce Orawskiej, w jednej z zagród pozbawione dozoru dzieci wznieciły pożar. Pastwą ognia padła zagroda, w której ogień powstał oraz częściowo zabudowania gospodarcze dwóch sąsiednich gospodarzy. Zawdzięczając tylko energicznej akcji ratowniczej, w której brali udział również wszyscy podoficerowie komisariatu i placówki [Straży Granicznej – red.], pożar nie zdołał się przenieść na dalsze zagrody. Ofiar w ludziach nie było.

 

Epoka dwudziestolecia międzywojennego została zamknięta wraz z pojawieniem się 1 września 1939 r. łun pożarów towarzyszących wkroczeniu na Orawę wojsk niemieckich w ramach ataku na Polskę.

 

Meldunek Armii Kraków z 1 września 1939 r., ppłk Jan Rzepecki o 5.45 nadawał m.in.:

(…) Nad Krakowem samoloty, własna artyleria przeciwlotnicza strzela. Jabłonka na Orawie pali się od ognia artylerii (…).

 

Wspomnienia Alojzego Smiecha z Piekielnika, “Orawa” nr 4-5 (1990)

Miałem wtedy 17 lat. Dnia 1 września 1939 r. mamusia wstała dość wcześnie, bo miała piec chleb. Usłyszała odgłosy z dział, które padały od strony Słowacji. Zwróciła się do nas śpiących, żebyśmy wstali bo chyba wybuchła wojna. Z nastaniem świtu pojawiły się samoloty niemieckie, a z Jabłonki widać było płomienie pożarów. Słychać było warkot czołgów i samochodów. W końcu pojawiły się pierwsze patrole niemieckie, a za patrolami całe kolumny oddziałów zmotoryzowanych.

Zdjęcia z wystawy autorstwa Roberta Kowalskiego (PTH Nowy Targ) “Chwała Bohaterom w powietrzu i na ziemi”

Zapiski z kroniki Eugeniusza Piekarczyka

Wojska niemieckie – po ostrzelaniu Jabłonki z dział rozmieszczonych nad granicą – wkraczają na teren Orawy wzdłuż całej granicy z Czechosłowacją. Pociski wywołały pożary w „Gęstych domach” i „Pod kościołem”. Żołnierze niemieccy w stosunku do ludności zachowali się poprawnie.

 

BILANS DWUDZIESTOLECIA

Międzywojenne dwudziestolecie ze swoim niepodległościowym kolorytem, ale też wszystkimi trudnościami epoki, było czasem kształtowania się tradycji pożarniczych na Orawie. Doświadczenie tego okresu przełożyło się na kolejne dekady rozwoju formacji powołanej do ratowania ludzkiego życia i mienia. Na wzorze jednostki z Jabłonki oparły się straże z okolicznych miejscowości, które z czasem mogły udzielać sobie pomocy w podejmowanych akcjach ratunkowych.

Źródła zawierające czasem surowe oceny doraźnych możliwości poszczególnych straży pożarnych dają świadectwo autentyzmu i ambicji celów w służbie publicznej.  Wyrazem tego są doniesienia o odbywanych szkoleniach, modernizacjach sprzętu gaśniczego i jego zaplecza. Wszystkie te działania mogły być realizowane jedynie przy wsparciu władz i lokalnej społeczności, dającej wyraz uznania dla poświęcenia strażaków.

Poza akcjami ratunkowymi wykształcona wówczas praktyka udziału strażaków w różnych formach życia społecznego, pozostała cechą charakterystyczną tego środowiska.

 

Oprac. Łukasz Wiater

 

_________

Osoby, które zechcą podzielić się dodatkowymi materiałami na temat funkcjonowania orawskich straży pożarnych w omawianym okresie proszone są o kontakt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *