Orawa w świecie przed katastrofą

Ostatnie ciepłe dni, żniwa, przygotowania do szkoły i coś jeszcze… nastrój zbliżającej się wojny. Taka była końcówka lata 1939 r. i atmosfera z przedednia wybuchu II wojny światowej w relacji Orawian.

(…) cieszyła się stara matka orawskich kościołów, że w dniu odpustowym mogła u siebie powitać tak zacnych gości z dalszych stron i drogich swych synów orawskich, którzy w czasach burzliwych i niebezpiecznych pod jej opiekuńcze skrzydła macierzyste się udają, by tu odetchnąć wśród trudów życiowych oraz zaczerpnąć nowej siły i męstwa do walki, jaką nam wróg gotuje. Dawno nie było takiego zjednoczenia myśli i serc ziomków orawskich, jak w dniu tegorocznego odpustu w Orawce. Toteż i miejsc. prob. ks. Marcin Jabłoński, który miał zaszczyt gościć w swej starej plebanii tak zacnych i drogich gości, zapewne z radością i podniosłym sercem zanotuje w kronice parafialnej wspaniały objaw odradzającej się jedności i solidarnej współpracy górali orawskich oraz zanotuje złote serca wszystkich tych wspaniałomyślnych i wielkodusznych Opiekunów i Dobrodziejów, którym Orawa leży na sercu. Bo i z warowni wiary ojców naszych z Orawki, tak samo jak w całej Polsce, brzmi: Jesteśmy jedni, silni, zwarci – gotowi!

“Gazeta Podhala”, Nr 27, 2 lipca 1939 r.

 

Miałem wakacje, uczyłem się w Państwowej Szkole Przemysłowej w Bielsku. Wakacje takie nie bardzo normalne. Było trochę wojska, KOP, później rezerwiści zmobilizowani do formacji Obrony Narodowej. Wojsko kopało okopy na pagórkach, koło dróg na potoczkach rowy przeciwczołgowe.

Na Wyrtelowskim dziale był punkt obserwacyjny wojska, stamtąd był dogodny punkt obserwacji do granicy słowackiej. Koło tego punktu obserwacyjnego chodziłem do lasu na grzyby do Pasieki i Hyplika przy Lipnicy Małej. Żołnierze pozwalali mi przez chwilę popatrzeć przez lornetkę, dziwiłem się, że tak pięknie i w przybliżeniu można było wszystko widzieć. Czasem na niebie pokazał się niemiecki samolot obserwacyjny nad Lipnicą Wielką, Chyżnem, Jabłonką.

Andrzej Grelak z Jabłonki
60 lat temu w Jabłonce na Orawie, “ORAWA”, nr 37, 1999 r.

 

Na początku lata 1939 r. dużą atrakcję wzbudziły w Lipnicy Wielkiej oddział Wojska Polskiego, które odbywały tutaj ćwiczenia. Tabory konne miały krótki postój w środkowej części wsi na roli Lichosytowej (…). Wokół furmanek gromadziły się dzieci z bliższego i dalszego pospólstwa, czyli sąsiedztwa, przyglądając się z zaciekawieniem żołnierzom, koniom i kuchniom polowym, w których kucharze gotowali strawę dla oddziału. Postój żołnierzy w tej części wsi nie był przypadkowy, ponieważ przez rolę Lichosytową przebłagała droga tzw. Rabczycka, prowadząca z sąsiednich Rabczyc do Lipnicy Wielkiej i dalej do Lipnicy Małej.

Oddział Wojska Polskiego zatrzymał się tu bardzo krótko. Kiedy opuścił wieś, powstał w Lipnicy niepokój. Coraz głośniej mówiło się o nadciągającej wojnie. We wsi był organizowany kurs dla dorosłych, na którym uczono w jaki sposób należy się zachować w przypadku użycia przez Niemców gazów trujących.

Franciszek Fitak z Lipnicy Wielkiej
Okruch wspomnień z 1939 r., “ORAWA”, nr 36, 1998 r.

 

W tamtym okresie o ewentualnej wojnie dość często gadało się w Lipnicy. Były to przecież lata hitlerowskich podbojów w Europie. Wojska niemieckie zbierały się w przygranicznych wioskach na Słowacji. Lipniczanie dobrze wiedzieli o tym, gdyż słychać było ogromny warkot motorów dochodzący z Rabczyc, Zubrohlawy i Bobrowa.

W naszej wiosce działała Tajna Organizacja Wojskowa, której członkowie odbywali potajemnie ćwiczenia. Funkcjonowała też obrona cywilna. Sam osobiście uczestniczyłem przez tydzień w budowaniu przeszkód z kamieni przy drodze objazdowej koło mostu w Murowanicy i na drodze naprzeciwko domu Erwina Żurka. W tych pracach uczestniczyło nas sześciu, głównie ci, którzy nie odbyli służby wojskowej. Codziennie żołnierze z Jabłonki dowozili nam posiłek.

Właśnie w Jabłonce przebywało już kilkunastu lipniczan — rezerwistów. Tam mieściła się placówka Korpusu Obrony Pogranicza.

Jan Karlak
Wrześniowa rocznica, “ORAWA”, nr 37, 1999 r.

 

W lecie 1939 roku, byłam na obowiązkowej inwentaryzacji zabytków na Orawie. To było wymagane po pierwszym roku studiów architektury. Orawa była terenem pogranicznym i tam czuło się niepokój wśród chłopów, że mogą zostać wezwani na mobilizację. Ale dopiero, bardzo mocno odczuło się to w momencie, kiedy mobilizacja została rzeczywiście ogłoszona. Wtedy właściwie życie stanęło. My z całą grupą studentów gwałtownie ewakuowaliśmy się stamtąd. Przyjechaliśmy końmi na stację w Chabówce, gdzie już był dramat zupełny, tłumy poborowych, żegnane przez rozpaczające baby.

Maria Piechotka z Warszawy
Archiwum Historii Mówionej 1944.pl

 

W roku 1939 głośno mówiło się, że będzie wojna. W sierpniu była częściowa mobilizacja mężczyzn, którzy szli do wojska opłakiwani przez swoje żony i dzieci. W drugiej połowie sierpnia mieszkańcy Podwilka pod nadzorem wojska kopali rowy przeciwczołgowe, a żołnierze budowali zasieki z drutu kolczastego.

Stefan Chowaniec z Podwilka
Konika wsi wg. autora

 

W końcu sierpnia, gdy była ogłoszona częściowa mobilizacja, pamiętam jak żony odprowadzały swoich mężów do Jabłonki, żony z kilkorgiem dzieci, nawet, małych, na rękach. Ten płacz, rozdzierające serce sceny pożegnania, ta straszna niewiadoma, co przyniesie jutro.

Andrzej Grelak

 

W roku 1937 zostałem wcielony do 3. pułku strzelców podhalańskich w Bielsku. (…) Z wojska powróciłem w styczniu 1939 roku. (…) Jeszcze przed wojskiem zapoznałem się z przyszłą żoną, po powrocie z ćwiczeń postanowiliśmy pójść do zapowiedzi. Ksiądz na wstępie powiedział do nas, czy się nie boimy zawierać związku małżeńskiego, przecież wojna jest nieunikniona. I miał rację, bo po przyjściu do domu otrzymałem kartę powołania do wojska na dzień 15 sierpnia. Nie było żadnego odwołania, musiałem się stawić na wyznaczony dzień. Matka znów została sama, a był to okres żniw. Moja przyszła żona zdecydowała się zostać z przyszłą teściową na okres żniw.

Alojzy Dziubek z Jabłonki
Walka o polskie liceum na Orawie, “ORAWA”, nr 44-45, 2007 r.

 

Orawianie byli świadomi, że będzie wojna. Bali się z tego powodu. Ale trwało też normalne życie. Był to okres prac polowych i nimi się zajmowano. Jeszcze dzień wcześniej przed 1 września planowaliśmy prace w polu, jakie trzeba będzie wykonać ze względu na ładną pogodę. Ustaliliśmy że będziemy przewracać siano. Pamiętam jak tata powiedział wtedy, że chyba nie zdążymy tego zrobić, bo prędzej zajmą się tym Niemcy. Niestety słowa taty spełniły się.

Cecylia Czyszczoń z Orawki
Ze wspomnień o ks. J. Góraliku


Byłem bardzo zapracowany, dwóch braci było w wojsku. Augustyn w czynnej służbie w tym czasie na Zaolziu, starszy Alojzy w Obronie Narodowej. Miałem więc dużo pracy przy żniwach, kosić wszystko kosą — nie tak jak dziś kosiarką czy kombajnem. Pogoda była piękna, byłem młody, silny, więc radziłem sobie dobrze. Zwoziłem plony do domu. W kinie wyświetlano „Znachora”, tak bardzo chciałem iść, niestety nie było czasu, trzeba było zwozić zboże, koniczynę, a często do późnego wieczora, księżyc świecił, więc można było długo jeździć.

Około 20 sierpnia ludzie mówili — Lipniczanie i Chyżnianie, że po stronie słowackiej jest bardzo dużo wojska, szczególnie czołgów, samochodów opancerzonych, ciężarowych i wozów terenowych. W okolicy Bobrowa, Namiestowa dużo armat okopanych na stanowiskach zamaskowanych.

Andrzej Grelak

 

Tuż przed wojną działało i kręciło się po Orawie sporo szpiegów. Wspomnę tylko o słynnym inżynierze Kucharze, który bardzo przyjaźnił się z Mikami, a potem po ich aresztowaniu już jako gestapowiec torturował Józefinę Machay-Mikową. Pamiętam też włóczącego się po Lipnicy i Orawie dziada, którego nazywaliśmy Amo. Udawał niemego. Nakryła go polska żandarmeria w Piekielniku i znalazła przy nim sporo map z poznaczonymi drogami.

Kolejny zwiastun zbliżającej się wojny to rekwirowanie koni przez wojsko. Do lipnickiego sołtysa dotarło wezwanie, iż ma on ze wsi przekazać dla tych celów — o ile dobrze pamiętam — 12 koni. Właśnie ostatniego sierpnia wieczorem gazda kazał mi przygotować wóz, gdyż zamierzał pojechać parą koni, by je przekazać wojsku. Mówiłem mu, że to nie ma sensu, bo Niemcy już są na karku. Zresztą już w ten wieczór często latały nad granicą niemieckie samoloty, a jeden koło północy nawet oddał kilka strzałów, które wyraźnie słyszałem. On jednak odparł, że jako sołtys musi wykonywać wojskowe rozkazy i pojedzie tam z Wendelinem Michalakiem.

Wóz składałem gdzieś do godziny drugiej po północy, a mój gospodarz o jakiejś trzeciej nad ranem pojechał z tymi końmi. Ja poszedłem się chociaż na chwilę przespać na stodołę na sianie (…).

Jan Karlak

 

Jakoś w ostatnich dniach sierpnia dostaliśmy wezwanie, by 1 września o godzinie 6.00 rano stawić konia do poboru w Nowym Targu w barakach na Borze.

Miałem jeszcze do przywiezienia żyto i koniczynę z pola niedaleko Lipnicy Wielkiej — w Magórze. Była to środa. Przed zachodem słońca od granicy słowackiej było słychać jeden wielki warkot ciężkich silników. Od czasu do czasu w tej stronie błysnęło światło.

Andrzej Grelak

 

W ostatnią przedwojenną noc z 31 sierpnia na 1 września 1939 r. panowało we wsi podniecenie. Chodziły pogłoski, że Niemcy gromadzą swoje wojska i sprzęt wojenny w Rabczycach. Niektórzy mieszkańcy wsi nie wierzyli w to, żeby Niemcy chcieli dokonać napadu na Polskę bezdrożami, tym bardziej że w Rabczycach są czołgi i samochody, które po drogach polnych nie będą się mogły poruszać. Byli tacy, którzy twierdzili, że wr Rabczycach gazdowie młócą zboże „bonzinkami”, czyli mechanicznymi młocarniami i dlatego słychać od strony Rabczyc pracę silników. Tymczasem psychoza wojenna narastała we wsi z każdą godziną. W ostatnią sierpniową noc 1939 r. żołnierze straży granicznej podchodzili drogą Rabczycką na niedużą odległość od wsi. We wsi ujadały psy jakby przeczuwały nadchodzące nieszczęście.

Franciszek Fitak

 

W dniu 30 sierpnia została ogłoszona mobilizacja koni poszczególnych kategorii. W dniu 31 sierpnia wieczorem zebrało się dużo mieszkańców koło karczmy Karola Słabego, ażeby wysłuchać dziennika czy będzie wojna. Dziennik wieczorny i nocny nic nowego nie przyniósł, tylko że mnożą się starcia graniczne.

Stefan Chowaniec

 

ZOBACZ TAKŻE: Ostatni przed wojną odpust w Orawce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *