Co my za jedni?

Pojawienie się tej broszury było momentem przełomowym w pracy nad budzeniem ducha narodowego wśród polskich górali, mieszkających od wieków obok Słowaków w państwie węgierskim. Podkreślono w niej polskość ludności Orawy i Spisza, świadectwem czego miała być staropolska gwara mieszkańców tych ziem.

Idea wydawnictwa pisanego językiem gwarowym, służyć miała dotarciu do ludności niemającej styczności z literacką polszczyzną. Decyzję o przygotowaniu broszury podjęto w 1911 r. Szybko powstały teksty trójki autorów: Co my za jedni i kielo nos jest na Wengrach – Ferdynanda Machaya, Po naszemu! – Eugeniusza Sterculi oraz Wstyd się wstydzić ojca i matki swojej – Aleksandra Matonoga.

Dystrybucja pierwszego, pięciotysięcznego nakładu została wstrzymana ze względu na sprzeciw Sterculi i Matonoga wobec tez przedstawionych przez Machaya. Obaj nie akceptowali całkowicie suwerennego stanowiska młodego seminarzysty, który zagrożenie dla tożsamości polskiego ludu na Górnych Węgrzech dostrzegał zarówno w rozmyciu się w żywiole słowackim, jak też w postawach madziarofilskich. “Istniała bowiem między mną a pp. Sterculą i Matonogiem nie różnica zdań, tylko ogromna przepaść w pojęciu zasadniczym całego ruchu” – pisał Machay w liście do dra Bednarskiego.

Machay żądał nauczania w języku polskim i krytykował węgierskich urzędników. Do tego jeszcze okazało się, że w pierwszym druku pominięto formalne wymogi dotyczące adnotacji o miejscu wydania. Poza złożonym w ocenie lojalizmem Sterculi i Matonoga wobec państwa węgierskiego, można przyznać im pewną rację w obawach o reakcję Madziarów, którzy mogliby utrącić wszelkie kolejne próby działań “budzicielskich”.

Po uzupełnieniu braków i złagodzeniu problematycznych tez broszura ukazała się rok później. Nie zmarnował się również pierwszy nakład, który już bez skrępowania można było rozprowadzać już po zrzuceniu władzy węgierskiej, szczególnie w okresie plebiscytowym lat 1919-1920.

Poprzez broszurę Co my za jedni? przedstawiciele polskiej ludności na Górnych Węgrzech po raz pierwszy publicznie wystąpili w swojej sprawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *